Tag Archive for 'web20'

Zainteresowany MIX Ireland?

Od 3 lat w Las Vegas odbywa się skierowana dla web developerów i projektantów konferencja MIX., której  organizatorem jest Microsoft. W zeszłym roku tematem głównym był Silverlight i Microsoft Expression Studio.

W tym roku w Dublinie będzie można posmakować kawałka show, jakie odbywa się w Nevadzie. Będzie to jednodniowa esencja amerykańskiego eventu i zaryzykuję stwierdzenie, że może się spodobać wszystkich zainteresowanym webdesign.

Szczegóły znajdziecie na tej stronie.

A zaproszenie od Marthy i Clare powinno być już w waszej skrzynce.

Ja piszę, Wy czytacie

Dziś zdałem sobie sprawę, że komentarze na tym blogu zostawiane są przez tak znikomą garstkę czytelników, że gdybym wyłączył tą opcję nikt by nawet tego nie odczuł.

Od początku tego roku miałem 49,902 wizyty od 35,861 czytelników. Zostawili w sumie 315 komentarzy. To ledwie 0.8784% osób, które ten blog odwiedziły! (wliczyłem swoje odsłony i komentarze oraz trackbacki)

Skąd się bierze Wasza pasywność?

Mówię nie filmom na Flickr

I say No to videos on Flickr!Kiedy kilka tygodni temu czytałem gdzieś pogłoski o tym, że Flickr chce dodać opcję wideo do swojego serwisu, sądziłem że to tylko plotki. Dziś jednak, ten dowip się stał prawdą.

Flickr zawsze był serwisem ze zdjęciami. Te bywały dobre, rewelacyjne, a czasami mniej. Jakie jednak nie były, oddawały w kadrze moment z życia, zatrzymany czas, chwilę, która będzie trwała wiecznie. Wideo jest absolutnym zaprzeczeniem tej idei i psuje magię fotografii, sprowadzając ją do obrazów jakie widzimy na codzień.

Dlatego jako fotograf-amator sprzeciwiam się pomysłowi sprowadzenia Flickr.com do rangi drugiego YouTube.

Jeśli masz konto na serwisie dołącz do grup: NO VIDEO ON FLICKR!!!, We Say NO to Videos on Flickr i poprzyj akcję.

Zapewne ta akcja jest bezcelowa i mimo protestów Yahoo będzie realizowało swoją strategię biznesową w kierunku stworzenia alternatywy dla YouTube, ale siedząc bezczynnie po prostu akceptujemy zmiany, które zniszczą ideę Flickr.

Nowy bloger na horyzoncie

Mój kolega z teamu i CodeSign PM na EMEA John O’Brien dołączył dzisiaj do blogsfery. To już trzecia osoba z mojego zespołu, która bloguje. Zostało mi przekonać pozostałe 3 osoby…

Więcej na Technet ITblog

Wystarczy jedno słowo…

Codziennie czytam dwie gazety - Irish Independent i Financial Times. Kiedy mieszkałem w Polsce też czytałem dwie - Rzeczpospolitą i Gazetę Wyborczą (czasami by zobaczyć, co każda odważyła się napisać). Teraz, prasę polską czytam przez Internet. W ten sam sposób zbieram informacje z innych źródeł, do nich głównie należą CNN i BBC News.

Kiedyś zauważyłem, że Wyborcza w rożnych porach dnia stosuje różne nazwy linków do artykułów. Czasami brzmią jak zwykłe nagłówki, innymi razy z małej afery robią mega-skandal. Co ciekawe, po kliknięciu na link nagłówek znów przybiera formę “mało drapieżną”.

Jednak dziś zauważyłem w jaki sposób Gazeta Wyborcza niechlubnie wyróżniła się spośród mojej dziennej lektury. Oto, co mam na myśli (zrzut ekranu z iGoogle):

Rzecz o zmarłym australijskim aktorze, Heath Ledger’ze. BBC News i CNN donoszą o badaniach, które wskazały, że aktor przypadkowo przedawkował leki, nazywając swoje nagłówki odpowiednio: “Przypadkowa mieszkanka leków spowodowała śmierć Ledgera” i “Przypadkowe przedawkowanie ustaloną przyczyną śmierci Ledger’a”. Natomiast Wyborcza zastosowała nieco mniej powściągliwą wersję: “Heath Ledger zmarł z przedawkowania leków”. Przesłanie to samo, jednak z goła inne. Zachodnie media natychmiast, bo już w nagłówku, informują czytelnika o tym, że aktor przez przypadek przedawkował leki, gdzie GW informuje o tym dopiero w pełnej treści artykułu.

Pachnie mi to wymuszaniem określonego zachowania czytelnika, coś jak nachalne “Kliknij tutaj by dowiedzieć się więcej”. Nie jestem dziennikarzem, daleko mi do etyki dziennikarskiej, odpowiedniego sposobu wysławiania czy składnego przelewania słów i myśli na papier, jednak sposób w jaki GW podeszła do tego materiału, tak odmienny od zachodnich mediów (CNN i BBC to jakby nie było jest kanon dziennikarstwa), podburzyło moje zaufanie do sposobu prezentowania przez nich informacji.

To był nagłówek z godziny 19. Kiedy piszę tego posta jest 5 minut po północy i link do artykułu o wynikach badania Ledger’a na GW brzmi: “Heath Ledger zmarł, bo przypadkiem przedawkował leki“. Jest to ten sam artykuł, co z godziny 19, jedynie z inną nazwą linku na głównej stronie, który do niego prowadzi.

Stawiam tezę, że GW świadomie modyfikując brzmienie linków na stronie głównej de facto wpływa na jej odwiedzalność i klikalność wyróżnionych w ten sposób artykułów. Byłoby to swoiste przeniesienie “realnych” zachowań rynkowych (bardziej krzykliwa gazeta będzie miała lepszą sprzedawalność, niż mniej krzykliwa na tej samej półce) na platformę WWW. Jeśli moja teza jest prawdziwa, to metody optymalizacji odwiedzalności stron internetowych czy optymalizacji pod kątem wyszukiwania (SEO) powinny być uzupełnione o dokładniejsze badania zachowań czytelników pod kątem reagowania na treść (stron internetowych). Ktoś słyszał już o czymś takim? Jakieś ciekawe elaboraty naukowe, być może?

Coś na kształt pracy The Effect of Human Behavior on the Design of an Information Retrieval System Interface, autorstwa Zhang Jin and Sara Fine albo  po prostu wykorzystanie w praktyce zasad tworzenia user interface?




Disclaimer

All postings are provided "AS IS" with no warranties, and confer no rights. This weblog does not represent the thoughts, intentions, plans or strategies of Microsoft or any other company or organization. Because a weblog is intended to provide a semi-permanent point-in-time snapshot, you should not consider out of date posts to reflect current thoughts and opinions.
All software used by author of this blog come from legal sources.

Add to Technorati Favorites