Tag Archive for 'virus'



Malware z cyfrowym podpisem

==Aktualizacja (16/09/2007)==

Certyfikat tutaj opisany nie zaświadcza, że program, który został nim podpisany jest bezpieczny, jakąkolwiek definicję bezpieczeństwa przyjmiemy. Zdanie to jest zawarte w poniższym tekście, jednak nie wszyscy są w stanie wyłowić taki niuans.

==Oryginał poniżej==

Upadkiem dobrych obyczajów i utratą zaufania można nazwać ostatnie znalezisko firmy Sunbelt Software z USA: spyware podpisany cyfrowo przez Thawte.

Tutaj można znaleźć wynik skanowania podpisanego przez Thawte pliku. Jak widać, całkiem nieciekawy widok.

Problem jest całkiem złożony. Zaczyna się od tego, że każdy komputer z zainstalowanym systemem Windows (praktycznie w dowolnej wersji) ufa firmie Thawte i jej certyfikatom jako zaufanym i wszystko co jest przez ich certyfikaty podpisywane, traktowane jest jako “bezpieczne”. Jednak firma Thawte jest także zwykłą firmą, której głównym celem jest zarabianie pieniędzy. Nic zatem dziwnego, że sprzeda swoją technologię także firmom czy osobom prywatnym, których celem jest dostarczanie użytkownikom komputerów niezgodnego z prawem oprogramowania: wirusów, adware, spyware, trojanów i temu podobnych. Taki certyfikat kosztuje niemało, ale też nie jest na tyle drogi, by średnio przedsiębiorczy autor szkodnika mógł osiągnąć zyski z takiego zakupu.

Sam certyfikat dostarczany przez Thawte oczywiście nie zaświadcza, że oprogramowanie nim podpisane nie wyrządzi szkód naszemu systemowi i danych na nim zawartych. Jak można zresztą wyczytać z powyższego obrazka, certyfikat oznacza “jedynie”, że kod pochodzi od firmy, dla której certyfikat wystawiono i że oprogramowanie nie zostało zmodyfikowane po jego podpisaniu. Nie ma wzmianki o tym, że program jest “bezpieczny”. Problemem jest interpretacja, jaką zwykło się przyjmować dla kodu podpisanego przez zaufane firmy. W Windows XP, 2000, 2003 i Vista wywołując polecenie certmgr.msc można zobaczyć listę instytucji certyfikujących zakwalifikowanych do grona zaufanych. Jest tam Thawte, VeriSign czy Globalsign. Programy podpisane przez certyfikaty tych firm nie spowodują wyświetlenia ostrzeżenia o uruchamianiu programu pochodzącego z nieznanego źródła.

Czy to może oznaczać, ze Microsoft zadecyduje o wyłączeniu opcji “ufaj Thawte” w jakiejś kolejnej poprawce, SP czy kolejnej wersji systemu operacyjnego? Raczej mało prawdopodobne. Ale może to oznaczać, że Thawte będzie musiało nieco zmienić swoją politykę dostarczania technologii podpisu cyfrowego każdemu kto o to poprosi i zapłaci wystarczająco dużo. W innym przypadku będziemy świadkami dośc poważnego kryzysu zaufania do instytucji certyfikujących (którą na marginesie jest także Microsoft).

Źródło: Sunbelt Software blog

Zabij sobie sieć aktualizacjami programu antywirusowego. Gratis!

Ręka do góry, który z Pań/Panów administratorów przewidział ruch sieciowy jaki może być generowany przez aktualizacje programów antywirusowych. Hm, mało.
Kryterium obciążenia łącza jest rzadko brane pod uwagę przy wyborze ochrony antywirusowej, choć to duży błąd. Ściąganie aktualizacji na centralny serwer takim problemem nie jest, ale już dystrybucja na kilkaset/kilka tysięcy komputerów w sieci, już może być.

Wziąłem pod lupę kilka skanerów, które w mojej opinii są najpoważniejszymi kandydatami przy wyborze rozwiązania AV. Porównałem je pod kątem częstotliwości aktualizacji i wielkości poprawek. Wyniki są ciekawe.

  • AVG, Grisoft - około 1GB poprawek miesięcznie, dystrybuowane dziennie, czasami dwa razy na dzień
  • Authenium - 200MB/miesiąc, aktualizacje raz na dzień
  • Kaspersky - od 200 do 500MB/miesiąc, aktualizacje nawet co godzinę, 8-10 “dużych”, kumulatywnych aktualizacji na miesiąc
  • McAfee - od 2 do 10GB aktualizacji miesięcznie, 5-7 aktualizacji na dzień
  • MPScan - skaner MS dołączany do Windows Defender i OneCare, około 4GB aktualizacji miesięcznie, 6 aktualizacji na dzień
  • Eset NOD32 - 500MB/miesiąc, 2-3 razy/dzień
  • Norman - 2-5GB aktualizacji/miesiąc, 6 aktualizacji na dzień
  • Symantec - 3-10GB aktualizacji na miesiąc, 5-7 razy dziennie
  • Sophos - 80-100MB/miesiąc, 1-7 razy dziennie
  • VET (Computer Associates czy też CA) - około 100MB/miesiąc, raz dziennie
  • TrendMicro - 5-20GB/miesiąc, około 30 aktualizacji dziennie!

Ostatni skaner potrafi dość skutecznie obniżyć wydajność sieci, więc każdy administrator posiadający TrendMicro w swojej infrastrukturze powinien dokładnie planować aktualizację skanerów.

Zasadnicza uwaga: większość z tych aktualizacji jest kumulatywna, co oznacza że n+1 zawiera n wzbogacone o kilka dodatkowych definicji. Z tego szablonu wyłamuje się Kaspersky, który dostarcza nowe definicje w każdej nowej aktualizacji, wypuszczając kumulatywne jedynie 8-10 razy na miesiąc.

Niekompletny kod = wirus?

Dwa dni temu napisał do mnie Piotrek Konieczny, twierdząc jakoby nie widzi moich postów i komentarzy - tytuły, linki i podobne wyświetlały się u niego poprawnie, treści już brakowało.

Z ciekawości sam zainstalowałem Opere by sprawdzić ten fenomen, jednak wszystko było OK. Nadmienię, że pierwszy raz w życiu zainstalowałem Operę i przeżyłem :)

Dziś nad ranem dostałem emaila od Mariusza Kędziory, który obserwował podobny problem do tego, z którym borykał się Piotrek.

Z pomocą przyszedł nam program antywirusowy, który wykrył wirusa DoS-JS/Dframe.gen w kodzie mojej strony. Okazało się, że kod PayPal, który miałem zamieszczony w poście pt.  “Dotacje PayPal na mojej stronie” był niekompletny. W odróżnieniu od kodu, który mam w prawym menu na dole, ten w poście miał kilkanaście znaków uciętych. PayPal do każdego przycisku dodaje kawałek kodu PKCS#7 (szyfrowanie podobne do S/MIME) - przypuszczam, w celach identyfikacyjnych.

Tutaj kryje się ciekawostka: kod, który był niekompletny, w dodatku w postaci zaszyfrowanej w żaden sposób nie mógł okazać się niebezpieczny, jak sugeruje Sunbelt Software. To jak jakby wyciąć z pliku EXE wszystko poza pierwszymi dwoma znakami (MZ) i twierdzić, że plik może być niebezpieczny. Niektóre programy antywirusowe wykrywają takie zagrożenia w plikach, które właśnie są całkowicie bezpieczne. Nazywa się to false positive i może napędzić niemało strachu, szczególnie osobom nie znającym metod działania programów antywirusowych.

Jeśli macie wątpliwości co do działania waszego programu antywirusowego polecam stronę VirusTotal.com, gdzie można podesłać wątpliwego pochodzenia pliki w celu przetestowania na 33 skanerach antywirusowych.

Microsoft i wirusy

Jeśli ktoś wciąż wątpi w działania Microsoftu na polu walki z wirusami polecam nową stronę Microsoft Malware Protection Center. Znajdują się tam informacje o najnowszych zagrożeniach łącznie ze szczegółowymi instrukcjami metod “zakażenia” i usuwania szkodników.

Muszę przyznać, że koledzy z działu AV odwalili kawał dobrej roboty.

Szpital na peryferiach dysku

Ciekawostka z dzisiejszej internetowej prasówki:
NOD32 jeden z najpopularniejszych skanerów antywirusowych, wyprodukowany na Słowacji w firmie Eset, wziął swoją nazwę z serialu “Szpital na peryferiach“: “Nemocnica na Okraji Mesta”. Autorzy nazwali go wtedy “Nemocnica na Okraji Disku”.

Oprócz Sophos’a jest to najlepszy program antywirusowy jaki znam. I zdaję sobie sprawę, że mogę narazić się na komentarze i krytykę, bo przecież na tym polu jest też program Microsoftu …




Disclaimer

All postings are provided "AS IS" with no warranties, and confer no rights. This weblog does not represent the thoughts, intentions, plans or strategies of Microsoft or any other company or organization. Because a weblog is intended to provide a semi-permanent point-in-time snapshot, you should not consider out of date posts to reflect current thoughts and opinions.
All rights reserved. Quotations from this blog require author's written approval.
PL: Wszelkie prawa zastrzeżone. Cytaty z tego bloga wymagają pisemnego zezwolenia autora.

Add to Technorati Favorites