Patrząc na moją korespondencję w prywatnej skrzynce z ostatnich kilku tygodni wynika, że powinienem być już multimilionerem, jeśli nie multimiliarderem. Codziennie dostaję co najmniej kilka emaili (co dziwne, nierzadko są to kopie tego samego emaila od tej samej osoby - czyżby już jeden nie wystarczył, by przekazać tak radosną nowinę?), które informują mnie, że albo księżniczka Diana z rodu Williams, niejaki Mark zamieszkały w Londynie rezprezentujący bardzo majętną, nieznaną mi bliżej rodzinę, księżniczka Pamela, córka króla Jerry’ego Martins’a, Makrson z Manchesteru, prawnik z Londynu Paul Frank, czy nawet sam Microsoft obdarowywują mnie grubymi milionami dolarów albo funtów. Od tak po prostu - ktoś zdecydował, zapewne sam Bóg pokazał palcem, że to ja mam dostać te miliony dolarów.
W zamian potrzebują tylko kilka szczegółow, takich jak: moje imie i nazwisko (dziwne, przecież już te dane posiadają), adres, kraj zamieszkania, wiek, zawód i numer telefonu. Co niektórzy chcą dodatkowo informacji o mojej płci, numer telefonu komórkowego czy numer faksu.
Wszystkie emaile pochodzą z darmowych skrzynek, zapewne by zaoszczędzić kilka dolarów, bym mógł dostać równe 10,500,000 USD, a nie 10,499,995 USD.
I pewnie byłbym już multimilarderem, gdyby te wiadomości nie były spamem, mającym na celu wyłudzenie danych osobowych (identity theft). I pewnie nie pisałbym tych słów, gdybym pozostał dalej na platformie servage.net, która w przeciwieństwie do hosting365.ie oferuje darmową ochronę antyspamową. W h365 za tę usługę trzeba płacić €9.95 miesięcznie za ochronę 5 skrzynek, z limitem 1000 wiadomości na miesiąc.
Tomku (zwracam się do Tomka Kozłowskiego z Hosting365), wytłumacz mi proszę cel tego frycowego albo “klimatycznego”, bo nie mogę pojąć jaką rolę odgrywa ta usługa w Waszym business planie? Prawie wszyscy, łącznie z darmowymi (!) usługodawcami, Yahoo, MSN, Google, nawet polski Onet i WP oferują usługę ochrony przed spamem za darmo, bo widzą w tym korzyść nie tylko dla swoich klientów ale i dla siebie. Mniej spamu oznacza mniejsze transfery, mniejsze obciążenie systemów, tym samym w prostej przekładni więcej klientów/serwer i mniej pracy dla supportu.
Bez ochrony spamowej, klienci którzy mają miesięczne czy roczne ograniczenia w transferze (tak jak ja - 50GB/miesiąc) de facto płacą za spam jaki do nich dociera. Czy to nie powinno być przypadkiem odwrotnie - spamerzy powinni płacić za korespondencję, a nie odbiorcy wiadomości.
Płatna ochrona spamowa to bardzo krótkowzroczne działanie, pomagające działaniu spamerów, a nie w walce z nimi.
Hosting365 powinien zaoferować w standardzie wszystkie dostępne na rynku narzędzia walki ze spamem: black list, white list, graylisting, SPF, DNSBL i inne, które można znaleźć na stronie Wikipedii Anti-spam techniques (e-mail), nawet jeśli klienci hostingowi, który do tej pory płacili €3.95 co miesiąc mieliby płacić więcej (w mojej ocenie €5-10 za standardowy pakiet byłoby akceptowalne).
Hosting365, your turn.
Ostatnie komentarze