Tag Archive for 'recenzja'

Windows Server 2008 RC0 Service Pack 1?

Ściągnąłem i zainstalowałem na Virtual PC Windows Server 2008 RC0. Jestem tak w tyle z tym co MS wypuszcza, że przestaję nadążać nad nowinkami. Dlatego też wieczorami nadrabiam… przynajmniej się staram.

Instalacja przebiegła w miarę sprawnie i szybko. Jak na 1.9GB instalacji i 6.7GB zajętego dysku instalacja przeszła naprawdę szybko. Obowiązkowa instalacja dodatków do VPC nie przyspiesza aż tak bardzo, jak to można zauważyć na Windows XP, ale jakiś efekt jest widoczny.

Spotkała mnie jednak niespodzianka. Dziwna trochę, wyglądająca jak poniżej.

w2k8sp1

Wiedziałem, że wypuszczamy Windows Server 2008, wiedziałem o SP1 dla Visty ale że wypuszczamy wersję serwerową od razu z service pack tego nie wiedziałem. Czy ktoś jest w stanie wytłumaczyć ten fenomen na szybko? We wtorek (poniedziałek 29/10/2007 w Irlandii jest dniem wolnym od pracy) napiszę emaila z zapytaniem co to za cudo :)

Recenzja Toshiba Portégé M400

W kwietniu zeszłego roku dostałem firmowego laptopa Toshiba Portégé M400. Jest to typowy tablet PC z 12.1 calową matrycą. Po roku używania mogę napisać o nim kilka słów.

Zacznę od tego, że jeśli masz możliwość wyboru nie wybieraj M400. A już na pewno nie tablet PC, chyba że właśnie takiego rozwiązania szukasz. Mimo, że opcja tablet jest przydatna (np. na spotkaniach, wykładach, pisania na kolanie) to ogranicza możliwości komputera - ekrany są mniejsze, ergonomia gorsza (klawiatura jest inna, ale to być może wymysł Toshiby), poprzez użycie dodatkowych narzędzi w Windows - system jest jakby wolniejszy.

Parametry mojego tableta kształtują się następująco: Intel Core2 Duo Processor T5600 (1.83GHz, 2MB L2, 667MHz FSB), 1024MB PC5300 DDR2 667MHz SDRAM (512MBx2), 12.1″ SXGA+ Wide View Angle Display (1400×1050), karta grafiki Intel Graphics Media Accelerator 950 z pamięcią współdzieloną (8-256MB), 80GB HDD (5400rpm, Serial-ATA), double layer DVD+RW, Intel PRO/Wireless 3945ABG, Bluetooth 2.0+EDR, bateria Li-Ion (4700mAh), waga to około 2kg. Komputerek był dostarczony z Windows XP Tablet PC Edition 2005 i masą preinstalowanego oprogramowania rodem z Toshiby. Wyrzucenie całego bundled software nie jest może najlepszym pomysłem ale większość jest zupełnie nieprzydatna, znakomicie utrudnia życie i spowalnia pracę. Dodatkowo, bez poprawki KB839389 (dostępna tutaj) kursor myszki zacina się od czasu do czasu (specyficzne dla Windows Tablet).

O doświadczeniach z Vistą w wersjach beta nie będę wspominał, bo dość często widziałem BSOD. Po wypuszczeniu wersji finalnej zainstalowałem Windows Vista Ultimate. System rozpoznał, że ma do czynienia z tablet PC, rozpoznał wszystkie urządzenia i samodzielnie zainstalował sterowniki. Nie zmieniło to jednak sytuacji, że pomimo braku oprogramowania Toshiby komputer wciąż nie należy do szybkich. Dość często zdarza mi się, że muszę zatrzymywać i startować sterownik do karty bezprzewodowej bo nie mogę nawiązać połączenia. Nie wiem jednak czy jest to przypadłość sprzętu, sterownika czy systemu. Po zainstalowaniu Visty nie działa automatyczne rozpoznawanie położenia LCD - na Windows XP Tablet Edition ekran przełączał się z horizontal na vertical po obróceniu ekranu, na Vista trzeba korzystać z Win+X i kliknąć Rotate Screen.

Piórko bardzo dobrze współpracuje z matrycą, doskonale odzwierciedla nacisk i można bez problemów pisać nawet długie notatki w OneNote. Bez zastrzeżeń do DVD-RW, który zapisuje także na dyskach dual layer (DVD9). Laptop ma kilka miłych opcji: regulator głośności z przodu obudowy (zwykłe pokrętło, a nie tak to jest rozwiązane np. w moim Dellu D610 - przyciski, które sterują głośnością systemu poprzez specjalną aplikację), wyłącznik sieci bezprzewodowej i Bluetooth również zainstalowany z przodu obudowy, czytnik linii papilarnych (wymaga oprogramowania dostarczanego od Toshiby; użycie tego czytnika wymaga przechowywania hasła, co może być niezgodne z polityką bezpieczeństwa niektórych korporacji) i czytnik kart pamięci. Nie ma złącza DVI, PS/2, jest tylko jeden port PC Card, ale za to 3xUSB i Firewire. Bateria na Windows Vista Ultimate z programem oszczędzania baterii nie wytrzymuje dłużej niż 2 godziny przy zwykłym przeglądaniu www.

Kompletnym nieporozumieniem jest klawiatura. Nie wiem dlaczego, ale Toshiba zdecydowała się na umieszczenia klawisza Windows z prawym górnym rogu, co nie ułatwia korzystania z przycisku Start. Dokuczliwe jest także, szczególnie dla polskich użytkowników rozlokowanie prawego klawisza Alt. Jest tuż obok Delete i nie ma możliwości by się nie pomylić.

Gdyby ten laptop miał dysk 7200 RPM i 1 GB pamięci RAM więcej byłby bardzo dobrym komputerkiem. Uruchamianie na nim Visual Studio 2005 + Infopath 2007 + SQL Express 2005 + Outlook 2007 jednocześnie powoduje, że praca staje się bardzo wolna. Osobiście używam go przeważnie do drobnych prac programistycznych, czytania email i RAS-in do biura.

W skali 1-10: 6

Amatorszczyzna hacking.pl

Odkąd wybuchła wielka afera z informacjami zamieszczanymi na hacking.pl dot. choćby Allegro czy mBank’u zacząłem nieco baczniej przyglądać się poczynaniom autorów tego serwisu. Do jeszcze bliższego przyglądania przyczynił się artykuł w GW pt. “Hacking.pl - dobro publiczne czy sensacyjna autopromocja“.

Od tamtego czasu widziałem jak serwis pełznął w dół chwytając się tłumaczeń, często kompletnie bez zrozumienia czy choćby cienia analizy tłumaczonego tekstu, by nieco podciągnąć poziom. W moim odczuciu bezskutecznie.

Tak też zrobili dzisiaj - znaleźli na TheRegister.co.uk artykuł dotyczący testów Windows Defender i jego oceny (ich tłumaczenie). Faktycznie, test wypadł dość blado - WD zablokował 16%, w najlepszym przypadku 46% prób z różnego rodzaju malware. Jednak po serwisie, który ma “hacking” w nazwie można byłoby oczekiwać jednak czegoś więcej, choćby porównania z narzędziami firm trzecich czy trochę głębszej analizy zagadnienia niż tylko bezmózgowego tłumaczenia. Stali czytelnicy ITblog’a zapewne pamiętają moje tłumaczenie artykułu dot. badania stopnia wykrywalności wirusów ukrytych w dokumentach Word’a. Pięknie podane i opracowane. I z takimi dokumentami i wnioskami można się zgodzić, nawet jeśli jest to po prostu tłumaczenie.

Tak czy inaczej, wnioski, których hacking.pl nie podaje są takie: żaden z dostępnych na rynku programów antywirusowych nie daje 100% obrony przed malware. Za dobry, nawet bardzo dobry program antywirusowy można uznać już taki, który zabezpiecza przed 75% zagrożeń. Nie staram się w tym miejscu bronić Windows Defendera, bo pracuję w MS, staram się być obiektywny. Serwisowi hacking.pl daleko do obiektywności i profesjonalizmu. Nie będę wspominał o TheRegister.co.uk, bo od zawsze był to magazyn podobny do Focus’a.

Przyjdzie kiedyś pora bym opublikował raport z porównania 11 najpopularniejszych skanerów, których na codzień używam i których wyniki analizuje. Lecz to jeszcze musi trochę zaczekać.

Ten post jest wynikiem irytacji po przeczytaniu kilku tekstów na tym serwisie. Przeginali od jakiegoś czasu, ale teraz już się we mnie zagotowało.

wii

WIINigdy nie byłem wielkim fanem gier komputerowych i konsol. Dlatego też nie jestem podatny na nowe gry na Xbox 360 czy rewelacyjne możliwości grafiki Playstation 3. Po prostu nigdy to do mnie nie przemawiało.

Tak było do wczoraj. Wypożyczyłem od znajomego konsolę Nintendo wii. Biorąc pod uwagę jak bardzo jestem dzisiaj zaspany i zmęczony nie wiem czy był to do końca przemyślany pomysł. Ale co się wczoraj ubawiłem to moje.

Konsola wciąż sprawia wrażenie “zabawki” w fazie testów. Internet Channel, Information Channel czy Weather kłują w oczy ostrzeżeniami o testowej wersji usług i co rusz dopominają się o aktualizację przez Internet. Gdyby tego było mało, każdorazowa aktualizacja (czy choćby próba) powoduje mały reset ustawień - zawsze trzeba sprawdzać, które z połączeń internetowych jest wybrane (po aktualizacji zawsze wybierane jest połączenie 1, moja sieć bezprzewodowa skonfigurowana jest jako druga). Przeglądarka Opera nie rozumie niektórych “ficzerów” AJAXowych, które dla przykładu ja mam na stronie, tym samym nie można poczytać poprzednich postów. Gdyby nie opcja zoom’u dla stron www, nie można byłoby nic na ekranie przeczytać.

Gry, bo to przecież o nie najbardziej chodzi. Najważniejszą bronią wii w walce z konkurencją są dostarczane wraz z konsolą dwie płytki - Games i Sports. Ta druga cieszy się chyba największą światową popularnością. Osobiście mogę polecić golf i tenis, choć i kręgle nie są złe, a przy baseball’u po kilku razach na pewno zaboli ramię.

W czasie gry, coś na co poprzednio zwracałem szczególną uwagę - grafika - nie ma prawie żadnego znaczenia. Użytkownicy koncentrują się na ruchach dłoni, ramion czy nawet całego ciała, a nie na dokonałości pikseli czy wirtualnej rzeczywistości. Mimo wszystko, grafika nie jest zła. Podobnie z dzwiękiem (surround zaskakuje efektami).

Wii jest wyjątkowe. Jest to definitywnie pierwsza konsola, po wyłączeniu której byłem zmęczony i spocony. Bolały mnie ramiona i musiałem ugasić pragnienie. Która konsola to potrafi?

Moje dwa dni z notebookiem Macbook Pro

Odkąd tag apple na stałe zagościł na moim blogu postanowiłem ostatecznie przekonać się o czym tak naprawdę piszę … tak - w końcu i nareszcie!

Przez dwa dni miałem okazję bawić się Macbookiem Pro 1.83GHz Intel Core Duo, 1GB RAM i 80GB HDD z MacOS X 10.4.5. Chciałem sprawdzić czy mógłbym zastąpić swojego Dell’a czymś ze stajni Apple.

Zaczęło się dobrze - desktop wygląda super, świetna grafika i duuużo miejsca. Trochę czasu zajęło mi przekonanie się, że użycie ikonki X (tej czerwonej jednej z trzech - czerwonej, żółtej i zielonej) nie zamyka aplikacji, tylko ją dziwacznie chowa zostawiając górne menu tak, jakby aplikacja wciąż działała (i faktycznie tak jest). Dopiero użycie kombinacji AppleKey (Command) + Q zamyka program.
Do tej pory nie wiem gdzie jest PageDown i PageUp, bo takowe klawisze nie istnieją na klawiaturze MacBook’a a kombinacja Command + Up albo Command + Down przesuwa mnie odpowiednio na górę albo na dół strony. Podobnie z End i Delete.
Zagadką dla przyzwyczajonego użytkownika Windowsów, jakim jestem była instalacja aplikacji. Końcowym zadaniem zawsze okazywało się przesunięcie dopiero co “zainstalowanego” do katalogu aplikacji. Tak jakby aplikacja sama nie mogła tego zrobić? Czy to tylko moje dziwne przyzwyczajenie?
Codziennie zadania, do których na notebooku dla mnie zalicza się sprawdzanie poczty, www, rss, edycja grafiki i słuchanie muzyki na iTunes wypadły znakomicie, chociaż wole Firefoxa od Safari (IE5 kompletnie wariuje wyświetlając cokolwiek AJAXo-podobnego). I o dziwo, wszystko co działa na Macu zajmuje znacznie mniej miejsca w pamięci niż ich odowiednik na PC (Finder zajmuje 22MB ale w porównaniu do Explorera, 18MB, jest świetną wyszukiwarką; na PC svchost.exe który z użytkownika punktu widzenia nie robi za wiele, choć pełni ważną funkcję w systemie, zajmuje 29MB; wszystkie programy na świeżo uruchomionym Macbook’u zajmują 110MB w pamięci - mimo, że Activity Monitor twierdzi że używa 770MB!). Bynajmniej nie oznacza, że działa szybciej! Nie mogę się o tym przekonać, bo nie mam porównywalnych platform.
Bardzo podoba mi się Dock - coś jak pasek z aplikacjami - świetne, szczególnie kiedy przesuwa się myszką nad ikonami. Aplikacje, które są uruchomione oznaczane są dodatkową ikoną, coś jak strzałką do góry.

To co przez te całe dwa dni doprowadzało mnie prawie do furii była temperatura do jakiej komputer się nagrzewał gdy był podłączony do sieci. W porównaniu do Macbooka mój Dell jest zimny jak lód, nawet kiedy wentylator kręci się jak oszalały (btw, tak jakby w Macu nie było żadnego wentylatora!). Czas pracy na baterii nie był porażający - nieco dłużej niż godzina bez użycia CD i przy ustawieniu na oszczędzanie baterii. To kiepski wynik, spodziewałem się czegoś więcej. Brak jakiejkolwiek diody świadczącej o pracy dysku (którego nie można usłyszeć w żaden sposób) też jest troszkę denerwująca - zastanawiałem się kilka razy co robi komputer i czy przypadkiem robi to o co go proszę, czy też “wisi i się zastanawia”. Przydatna przydałaby się także ikonka aktywności sieciowej - tak, by wiedzieć czy coś jest przesyłane. Nazwijcie mnie windziarzem, windowsowcem czy jakkolwiek, ale akurat ta informacja jest dość przydatna, choćby dla diagnostyki sieci. A jeśli już o sieci mowa - za każdym uruchomieniem musiałem na nowo konfigurować sieć bezprzewodową, a uzyskiwanie adresu IP z routera (czy cokolwiek Mac w tym czasie robił) trwało podejrzanie długo - zawsze ponad minutę po uruchomieniu systemu. I dlaczego do diabła nie można kompletnie “położyć” wyświetlacza na biurku (180 stopni w stosunku do klawiatury)?
Przygoda zakończyła się jakimś cudem na restarcie i mrugającej ikonce katalogu ze znakiem zapytania. Jak przekonałem się na stronach pomocy Apple ponowna instalacja systemu jest koniecznością. No cóż, ale było miło. Nie wiem czy na tyle miło, by jednak się przesiąść.




Disclaimer

All postings are provided "AS IS" with no warranties, and confer no rights. This weblog does not represent the thoughts, intentions, plans or strategies of Microsoft or any other company or organization. Because a weblog is intended to provide a semi-permanent point-in-time snapshot, you should not consider out of date posts to reflect current thoughts and opinions.
All software used by author of this blog come from legal sources.

Add to Technorati Favorites