Tag Archive for 'projekt'

Wykorzystanie pól Notes do raportowania w Project Server 2007

…czyli sagi o Microsoft EPM część dalsza.

W Project Server 2007 (fragmencie układanki EPM z Microsoft) raportowanie nie jest dane wprost z pudełka. By zbudować raporty zgodne z oczekiwaniami menedżerów projektów i biznesu należy wykorzystać własne umiejętności, doświadczenie, odrobinę intuicji i sporą dawkę dokumentacji.

Ja do konstrukcji raportów dla projektów na platformie SQL Reporting Services 2005 wykorzystałem pola Notes (Notatki) z zadań.

Następnie utworzyłem Enterprise Custom Field dla zadania, by rozróżniać zwykłe notatki od tych, które mają ukazywać się w raportach.

Następnie wykorzystując poniższy kawałek kodu SQL i VB (dostępny z bloga Chris’a F.):

SELECT ProjectName,TaskName,TaskFinishDate,TRTF.TASK_RTF_NOTES
FROM MSP_EpmTask_UserView AS T
INNER JOIN MSP_EpmProject_UserView AS P
ON P.ProjectUID=T.ProjectUID
INNER JOIN ProjectServer_Published.dbo.MSP_TASKS AS TRTF
ON TRTF.TASK_UID=T.TaskUID
WHERE TaskIsProjectSummary=0
AND TRTF.TASK_RTF_NOTES is not null
and P.ProjectName = @ProjectName
and t.[Reporting: General Status Update]='Yes'
and t.taskfinishdate > getdate()-5
ORDER BY P.ProjectName, T.TaskFinishDate desc

Otrzymałem raport, który następnie użyłem w konstrukcji większego raportu.

Jeśli ktoś potrzebuje dokładniejszych wytycznych jak wykorzystać powyższą metodę do raportowania - proszę o komentarz bądź kontakt.

Implementacja EPM, część pierwsza

Moje przemyślenia i doświadczenia związane z wdrażaniem EPM w oparciu o Project Server 2007 i SQL Server Reporting Services, część pierwsza.

Poznaj swojego wroga

EPM, czyli Enterprise Project Management to system służący do zoptymalizowania, a w niektórych przypadkach do zautomatyzowania, procesu zarządzania projektami. Każdy, kto zetknął się w swojej firmie z co najmniej kilkoma projektami, a co chyba ważniejsze - z kilkoma menedżerami projektów, dobrze wie, że utrzymanie spójności metodologii i praktyki zarządzania projektami to rzecz niebanalna, i co najmniej trudna. Wdrożenie narzędzia, jakim jest EPM może okazać się jeszcze trudniejsze.

Wyzwania:
- brak “Biura Zarządzania Projektami” - jeśli potrzeba implementacji EPM wychodzi od jednostki, która zajmuje się nadzorowaniem (ang. oversee) (nie zarządzaniem!) wszystkich projektów firmowych, tzw. PM Office, czy po polsku Biuro Zarządzania Projektami, to prawdopodobnie EPM odniesie sukces
- zarząd firmy/dyrektor działu/dyrektor regionalny - sponsor projektu - kluczowa osoba w procesie, bez której ciągłego wsparcia, impelementacja EPM będzie jedynie kolejnym skomplikowanym narzędziem, z którego nikt nie będzie korzystał
- przyzwyczajenia ludzkie - zajmie co najmniej miesiąc albo co najmniej dwa projekty, by przekonać osobę do tej pory zarządzającą projektami w Excelu, do przesiadki na Project Professional. Kolejny miesiąc i kolejny projekt zajmie takiej osobie przysposobienie Project Server. W odniesieniu do szybkości przyswajania nowych technologii, ludzi można podzielić na trzy grupy: entuzjaści, obserwatorzy i sceptycy. Ci pierwsi natychmiast przyjmują wszystkie nowinki techniczne, drudzy czynią to wolniej i jedynie kiedy wszyscy entuzjaści ochłoną z euforii, a sceptycy ostatecznie, po dłuższym czasie i kiedy produkt jest już dostępny w kolejnej, ulepszonej wersji, przekonają się do migracji. Jeśli firma, która wdraża EPM nie ma osób, które entuzjastycznie podchodzą do nowego systemu, (każdy) projekt wdrożenia upadnie z powodu braku zainteresowania.
- zmiana sposobu myślenia - słowa kluczowe: centralizacja, globalizacja, ścisłe harmonogramy, punktualność, automatyczne raportowanie o problemach, dystrybucja zasobów - kluczowe dla kadry zarządzającej atrybuty EPM mogą okazać się sporą barierą dla osób zarządzających projektami
- wiele szablonów i modeli raportów - tygodniowe, miesięczne, w Excelu, Wordzie, PDF’ie, jako email, załącznik, z różnymi statusami (niektórzy używają systemu kolorów: zielony, zółty, czerwony, inni strzałek: góra, dół), z różnymi polami i ich objętością (np. opis projektu - od jednej linijki do prawie pół strony; brak wielu istotnych elementów), różne czcionki i formaty
- wiele metodologii - programiści będą stosowali SDLC, business będzie stosował Six Sigma czy PMLite (wymieniłem tylko takie, które są stosowane w działach, które korzystały z mojej implementacji) - najmniejszym problemem w tym wypadku są różne fazy projektów, większym jest tworzenie dla tych metodologii inaczej wyglądających raportów, co często wiąże się z dodatkowymi Ent. Custom Fields
- raportowanie - dobrze zrobione i przystosowane do firmy nigdy nie będzie dostarczone wprost z pudełka. W mojej implementacji raportowanie było kluczowym czynnikiem powodzenia projektu i wiązało się z tworzeniem skomplikowanych zapytań SQL by wydobyć dokładnie to, co chciał PM. Warto widzieć raporty, jakie do tej pory były stosowane w firmie przed planowaniem projektu EPM.
- PR i marketing - bez ciągłego reklamowania i mówienia o zaletach wdrożenia EPM, nasz projekt spotka się z małym zainteresowaniem. Chociaż czasami wystarczy jeden dobrze skomponowany wykres powstały nawet z testowych danych w bazach Project Server, by nawet najbardziej oporni dostrzegli zalety.

I ostatecznie: brak formalnego szkolenia w zarządzaniu projektami wśród kadry może być sporym problemem, ale nie będzie gwoździem do trumny implementacji EPM! Często osoby, które od lat używając Excela planowały, kontrolowały i raportowały nie zdawały sobie sprawy, że często to co robiły, było praktycznym wykorzystaniem nauk Project Management Institute.

Pierwszym krokiem w pokonaniu problemu jest jego zdefiniowanie!

Część druga nastąpi…

Rozliczenie z “polskim informatykiem”

Zdecydowałem się na usunięcie podtytułu tego bloga “Polski informatyk w Irlandii”.

Wymienię kilka powodów.

Niedługo po przejściu z Dell’a do Microsoftu udzieliłem wywiadu do Gazety. Miało to związek z otwieraniem nowej fabryki Dell’a pod w Łodzią. Ktoś zarzucił mi wtedy, że nie jestem informatykiem tylko pracownikiem pomocy technicznej (support). Próbowałem nawet tą tezę obalić, choć z dość mizernym skutkiem.

Kiedy po roku pracy w MS moje zajęcia zaczęły bardziej koncentrować się na businessowej niż technicznej stronie informatyki, zacząłem się coraz bardziej zastanawiać czy mogę wciąż nazywać się “informatykiem”. Dochodziło nawet do takiej sytuacji, że gdy tworzyłem w 2007 roku plan i kierowałem wdrożeniem EPM (Enterprise Project Management) w naszym dziale, wszystkie zadania związane ze sprzętem i instalacją oprogramowania powierzałem działowi IT, sobie zostawiając jedynie ostateczną konfigurację pod konkretne wymagania.

W maju do Dublina przyleciał Janusz Leon Wiśniewski - magister fizyki i ekonomii, doktor informatyki i doktor habilitowany chemii, w końcu pisarz i autor m.in. “S@motności w sieci”. W Bankers Club na Stephen St Upper odbyło się spotkanie z autorem książki, na które się wybrałem.

W pamięci dość mocno zapadły mi jego słowa: wyjechałem z Polski by nie być “polskim informatykiem”. Wtedy, w latach 70-tych, w Polsce nie było dostępu do technologii jaka była na zachodzie. Dlatego bycie “polskim informatykiem” oznaczało posiadanie wiedzy, której nie można było w kraju wykorzystać - powiedział.
Ja nawet nie próbuję się porównywać do JLW z zakresu wiedzy informatycznej. Ja szukałem czegoś innego - nowych perspektyw, odbicia się od administracji systemami i sieciami w małych firmach i spróbowania życia wielkich korporacji. Znalazłem to w Dublinie.

Praca, czy w IT czy w jakiejkolwiek innej dziedzinie, nie ma flagi ani narodowości. Angielski, irlandzki czy polski informatyk będzie tak samo dobry jak każdy inny. Przypinanie sobie broszki “polski” nie służyło ani mnie, ani Polsce. Dlatego postanowiłem ją zdjąć.

Windows Server 2008 vs 2003 a WAN

Coś z firmowego podwórka, z placu boju chciałoby się napisać.

Mój zespół ma pod opieką dwie serwerownie, na dwóch kontynentach, które działają jako jeden organizm dostarczając pewnej usługi naszym klientom (wew. grupy produktowe, programiści, etc). Jednym z kroków w procesie utrzymania takich samych warunków pracy obu serwerowni (a tym samym w zachowaniu jednolitości usługi) wymieniamy trzy razy dziennie między Redmond a Dublinem paczkę ZIP z plikami dla naszych serwerów. Oczędzamy w ten sposób czas i łącze, bo nie ślemy setek tysięcy plików poprzez WAN, a jedynie jeden duży - około 450, 500MB.

Nasze “brzegowe” serwery działają na Windows Server 2003 Enterprise już od kilku dobrych lat. Jakiś czas temu zaczęliśmy się przyglądać w jaki sposób zoptymalizować nasze usługi, skrócić czas potrzebny na wykonanie usługi dla klientów, etc. Efektem optymalizacji było między innymi stworzenie wspomnianej przeze mnie “paczki” zamiast tysięcy plików.

Kilka dni temu zaczęliśmy się przyglądać benefitom z prowadzenia Windows Server 2008 zamiast 2003. Pytanie zasadnicze: jak długo trwałoby skopiowanie poprzez WAN pliku 450MB z jednego końca na drugi? Wczoraj wykonałem zatem ten test.

Nie interesowała mnie przepustowość łącza, bo ta jest dla nas niezmienna i byłoby dla nas dość kosztowne by tą przepustowość zwiększyć. Interesował mnie jedynie czas jaki można uzyskać w tych samych warunkach, ale na różnych platformach. Narzędzie jakie wykorzystałem to zwykłe robocopy z Resource Kit 2000, standardowo dostarczane z Windows Server 2008.

  • Test pomiędzy Dublin a Redmond, 450MB, Windows Server 2003 x2. Czas: 24:30
  • Test pomiędzy Dublin a Redmond, 450MB, Windows Server 2008 x2. Czas: 4:45

Powtórzyłem oba testy jeszcze dwukrotnie. Różnice nie sięgnęły 10% w obu przypadkach. Efektem tego testu był business case dla nowego projektu aktualizacji naszych systemów brzegowych na platformę Windows Server 2008. Dlaczego projekt? Bo to jednak dość skomplikowane przeszczepiać aortę na otwartym organizmie i wymaga nieco organizacji i staranności w wykonaniu.

O wiele lepsze rezultaty od moich są opisane na blogu Windows Server Division WebLog: Some Cool Networking Numbers with Windows Server 2008 File Transfers.

Technologie sieciowe z Windows Server 2008 opisane są na Technet.

Historia pewnej konwersji z VPC na Hyper-V

Od kiedy w ręce wpadł mi Lenovo T61p (wypożyczony w piątek) nie robiłem nic poza zajmowaniem się tematami związanymi z Windows Server 2008, wirtualizacją i demo EPM, które muszę mieć gotowe na wtorek. W piątek wieczorem z wielkim zapałem zainstalowałem 64-ro bitową wersję serwera, skonfigurowałem Hyper-V, czego efektem była notka “Instalacja Hyper-V na Windows Server 2008” … i zabrałem zabawki do domu.

W domu z sieci firmowej ściągnąłem przygotowane przez dział marketingu z Redmond środowisko testowe Microsoft EPM - Sharepoint Server 2007, Project Server 2007, Project Portfolio Server 2007 … i kilka innych, w sumie 7GB spakowanych plików. Rozpakowałem plik VHD, podpiąłem pod nową maszynę wirtualną na Hyper-V… i się zaczęło.

Przygotowany obraz był przeznaczony dla VirtualPC, o czym zostałem poinformowany, ale niezrażony przeszkodami pchałem się w wirtualizację w fazie Release Candidate.

Po kolei:

  • Środowisko sprzętowe VPC jest inne niż Hyper-V, dlatego wcześniej zaktywowany system poinformował mnie o konieczności reaktywacji - 3 dni na wykonanie tej operacji
  • Musiałem wyrzucić dodatki VPC, ponieważ nie są kompatybilne z Hyper-V, a nie mogą być zainstalowane obok siebie
  • Integration Services z Hyper-V znacznie przyspiesza system gościa, podobnie jak dodatki dla Virtual PC czy Virtual Server
  • Instalacja tychże zajmuje dłuższą chwilę, … naprawdę dłuższą
  • Gość musi być zrestartowany dwukrotnie podczas instalacji Hyper-V Integration Services
  • HAL musi zostać uaktualnione do tego wymaganego przez Hyper-V
  • Kolory systemowe zostają zredukowane do 16 bit
  • Konsola połączenia go systemu gościa zachowuje się jak okno sesji terminalowej, wygląda podobnie, ma takie same ikony… chwila, to jest okno terminalu!

i ostatecznie…

  • straciłem sieć na gościu (nawet nie wiem czy miałem ją kiedykolwiek), w taskmgr.exe nie pokazują mi się nazwy użytkowników pod którymi pracują procesy, ipconfig nie może wyświetlić jakichkolwiek informacji, okno połączeń sieciowych z panelu sterowania nie chce się otworzyć, a zużycie procesora w tym czasie utrzymuje się na poziomie 3%

Ewidentnie moja przygoda w konwersji obrazu przygotowanego na Virtual PC 2007 na Hyper-V nie przeszła pozytywnie testów. Zastanawia mnie, czy wynikało to z cech tego jednego gościa, czy ze specyfiki Hyper-V. Jeśli ktoś miał inne doświadczenia, chętnie poczytam.

P.S. Zmieniam nazwę kategorii Virtual Server na Wirtualizacja




Disclaimer

All postings are provided "AS IS" with no warranties, and confer no rights. This weblog does not represent the thoughts, intentions, plans or strategies of Microsoft or any other company or organization. Because a weblog is intended to provide a semi-permanent point-in-time snapshot, you should not consider out of date posts to reflect current thoughts and opinions.
All rights reserved. Quotations from this blog require author's written approval.
PL: Wszelkie prawa zastrzeżone. Cytaty z tego bloga wymagają pisemnego zezwolenia autora.

Add to Technorati Favorites