Tag Archive for 'prasa'

Uchroń nas Panie przed takim prezydentem

Uwaga, będzie politycznie, będzie prywatnie

W wywiadzie w NYTimes republikański kandydat na prezydenta USA przyznał się, że nie jest biegły (dosłownie: had not mastered) w obsłudze komputera i nie korzysta z poczty elektronicznej. Nie ma i nie zamierza mieć swojego bloga, a prasę Internetową dostarczają mu jego pomocnicy. McCain powiedział również, że dopiero się uczy wyszukiwać potrzebne mu informacje (oryginał: I am becoming computer literate to the point where I can get the information that I need).

Przyszły prezydent Stanów Zjednoczonych nie korzystał nigdy z emaila? Dopiero uczy się obługi komputera i Internetu? I to miałby być prezydent kraju, w którym wynaleziono Internet i email, w którym znajdują się najważniejsze instytucje kontrolujące Internet (ICANN), największe firmy komputerowe i internetowe (Google, Microsoft, Yahoo) i kraju, gdzie 71.4% populacji ma dostęp do Internetu? Taki prezydent na pewno zrozumie czym jest wolność wypowiedzi w Internecie i dlaczego podsłuchiwanie jest bezprawne. Prawda?

Amerykanie, proszę Was, głosujcie na Obamę.

Polak w każdym mieście Irlandii

Dzisiejsza prasa irlandzka donosi, że Polacy żyją w każdym mieście i miasteczku na Zielonej Wyspie (tego stwierdzenia brakuje w materiale na stronie www, ukazało się za to w prasie drukowanej podsumowanie). I wszystko to pomimo, że nie jesteśmy najliczniejszą grupą obcokrajowców w Irlandii (dwa razy większą grupę stanowią Anglicy w liczbie 112 tysięcy, którzy najwidoczniej najbardziej upodobali sobie Kinsale, Co. Cork - 9% populacji tego miasta).

Te dane pochodzą z 2006 roku. Przez ostatnie dwa lata sytuacja ta mogła ulec zmianie, dlatego też nie będę ryzykował twierdzenia, że nie dość że podbiliśmy to jeszcze okupujemy Republikę Irlandii. Moje twierdzenie ograniczy się do tego, że w roku 2006 skutecznie zapisaliśmy się w historii i świadomości mieszkańców nawet najbardziej zabitej dechami mieściny w zapomnianym kącie hrabstwie Donegal.

Czy to “narodowy” sukces? Jeśli tak, to którego narodu - irlandzkiego, bo na to pozwolił czy polskiego, że tak potrafi się przystosować? A może to porażka kolejnych rządów nad Wisłą?

O Polbox.com w Gazecie Wyborczej

Ładnych kilka tygodni temu napisał do mnie Tomasz Grynkiewicz z działu gospodarczego Gazety Wyborczej z pytaniem o moje wspomnienia dot. ś.p. Polboxu. Oczywiście, że miałem, całe mnóstwo, czasami bardzo kolorowych - Polbox właśnie, numer dostępowy TPSA, Yahoo jako katalog stron i pierwsze konto na linuxie w VLO Kraków - to były moje wspomnienia początku internetu w połowie lat 90-tych.

Dziś znalazłem na stronie gazeta.pl felieton, w którym znalazł się cytat z mojego emaila:

(…)

Michał Osmenda, 28-letni informatyk z irlandzkiego oddziału Microsoftu, stawiał wówczas pierwsze kroki w internecie. - Konto na free.polbox.pl, nocne wydzwanianie na numer 0202122 i nabijanie rodzicom rachunku telefonicznego - wspomina. Na Polboksie założył pierwszą stronę. - Była to moja “sekretna” strona z poezją - mówi.

(…)

Nie pytajcie mnie proszę o tą poezję… Miałem wtedy 16 czy 17 lat. To takie “błędy” młodości :)

Cały felieton możecie przeczytać tutaj: Polbox - koniec legendy polskiego internetu

Wystarczy jedno słowo…

Codziennie czytam dwie gazety - Irish Independent i Financial Times. Kiedy mieszkałem w Polsce też czytałem dwie - Rzeczpospolitą i Gazetę Wyborczą (czasami by zobaczyć, co każda odważyła się napisać). Teraz, prasę polską czytam przez Internet. W ten sam sposób zbieram informacje z innych źródeł, do nich głównie należą CNN i BBC News.

Kiedyś zauważyłem, że Wyborcza w rożnych porach dnia stosuje różne nazwy linków do artykułów. Czasami brzmią jak zwykłe nagłówki, innymi razy z małej afery robią mega-skandal. Co ciekawe, po kliknięciu na link nagłówek znów przybiera formę “mało drapieżną”.

Jednak dziś zauważyłem w jaki sposób Gazeta Wyborcza niechlubnie wyróżniła się spośród mojej dziennej lektury. Oto, co mam na myśli (zrzut ekranu z iGoogle):

Rzecz o zmarłym australijskim aktorze, Heath Ledger’ze. BBC News i CNN donoszą o badaniach, które wskazały, że aktor przypadkowo przedawkował leki, nazywając swoje nagłówki odpowiednio: “Przypadkowa mieszkanka leków spowodowała śmierć Ledgera” i “Przypadkowe przedawkowanie ustaloną przyczyną śmierci Ledger’a”. Natomiast Wyborcza zastosowała nieco mniej powściągliwą wersję: “Heath Ledger zmarł z przedawkowania leków”. Przesłanie to samo, jednak z goła inne. Zachodnie media natychmiast, bo już w nagłówku, informują czytelnika o tym, że aktor przez przypadek przedawkował leki, gdzie GW informuje o tym dopiero w pełnej treści artykułu.

Pachnie mi to wymuszaniem określonego zachowania czytelnika, coś jak nachalne “Kliknij tutaj by dowiedzieć się więcej”. Nie jestem dziennikarzem, daleko mi do etyki dziennikarskiej, odpowiedniego sposobu wysławiania czy składnego przelewania słów i myśli na papier, jednak sposób w jaki GW podeszła do tego materiału, tak odmienny od zachodnich mediów (CNN i BBC to jakby nie było jest kanon dziennikarstwa), podburzyło moje zaufanie do sposobu prezentowania przez nich informacji.

To był nagłówek z godziny 19. Kiedy piszę tego posta jest 5 minut po północy i link do artykułu o wynikach badania Ledger’a na GW brzmi: “Heath Ledger zmarł, bo przypadkiem przedawkował leki“. Jest to ten sam artykuł, co z godziny 19, jedynie z inną nazwą linku na głównej stronie, który do niego prowadzi.

Stawiam tezę, że GW świadomie modyfikując brzmienie linków na stronie głównej de facto wpływa na jej odwiedzalność i klikalność wyróżnionych w ten sposób artykułów. Byłoby to swoiste przeniesienie “realnych” zachowań rynkowych (bardziej krzykliwa gazeta będzie miała lepszą sprzedawalność, niż mniej krzykliwa na tej samej półce) na platformę WWW. Jeśli moja teza jest prawdziwa, to metody optymalizacji odwiedzalności stron internetowych czy optymalizacji pod kątem wyszukiwania (SEO) powinny być uzupełnione o dokładniejsze badania zachowań czytelników pod kątem reagowania na treść (stron internetowych). Ktoś słyszał już o czymś takim? Jakieś ciekawe elaboraty naukowe, być może?

Coś na kształt pracy The Effect of Human Behavior on the Design of an Information Retrieval System Interface, autorstwa Zhang Jin and Sara Fine albo  po prostu wykorzystanie w praktyce zasad tworzenia user interface?

Google vs. Microsoft - wojna na słowa, wojna na komentarze

Czytam właśnie komentarze pod wpisem na blogu Techland magazynu Fortune zatytułowanego “Google: Will Microsoft monopolize the Internet?” na stronie CNN.com.

Są to z goła inne komentarze niż te, które czytałem w prasie i blogach europejskich. Amerykanie bez oporów wytykają monopol … Google i wskazują na ich monopol reklamowy w Internecie i rynku wyszukiwarek. Microsoftowi obrywa się za m.in. monopol na rynku PC.

Amerykanie widzą światek IT z nieco innej perspektywy niż Europa. Na Starym Kontynencie nie było jeszcze tak dużych przejęć w IT jak zdarzały się w Stanach (opieram się na Mergers and acquisitions na Wikipedii).

Wydaje się, że komentarz David’a Drummond’a, CLO (chief legal officer) w Google, odniósł skutek przeciwny do zamierzonego - podgrzał atmosferę niechęci dla jego firmy i wywołał lawinę komentarzy niechętnych Google. Do no evil, anymore?

Z nieco innej perspektywy: The Microsoft-Yahoo deal’s bad numbers na Fortune




Disclaimer

All postings are provided "AS IS" with no warranties, and confer no rights. This weblog does not represent the thoughts, intentions, plans or strategies of Microsoft or any other company or organization. Because a weblog is intended to provide a semi-permanent point-in-time snapshot, you should not consider out of date posts to reflect current thoughts and opinions.
All rights reserved. Quotations from this blog require author's written approval.
PL: Wszelkie prawa zastrzeżone. Cytaty z tego bloga wymagają pisemnego zezwolenia autora.

Add to Technorati Favorites