Archive for the 'Root' Category

Kodowanie na 35 tysiącach stóp

Ktoś kto spędza 6 godzin przed komputerem w samolocie lecącym na wysokości około 35 tysięcy stóp (około 11 km) niekoniecznie musi wydawać dziwakiem, przynajmniej mam taką cichą nadzieję. Te 6, z pozoru straconych godzin, może się przerodzić w bardzo produktywny czas, kiedy nikt nie zakłóca nam spokoju, jedzenie jest przynoszone do “biurka”, a telefony po prostu nie dzwonią. Nie ma Internetu (czasami jest to wręcz zbawienne!), jest za to cisza (względna) i spokojna muzyka na uszach. Pozwala się to doskonale skoncentrować na pracy, kodowaniu, debugowaniu, projektowaniu, czy też czymkolwiek co mieści się w pojęciu praca.

Zaletą latania amerykańskimi liniami jest ich zrozumienie potrzeb zapracowanych ludzi - przy każdym fotelu jest gniazdko, gdzie można podłączyć laptopa i uniknąć ryzyka zbyt małej baterii. Nie spotkałem takiego wynalazku w żadnej europejskiej linii lotniczej. Ostatecznie z jednego końca Europy na drugi doleci się w 3 godziny, a temu powinny sprostać wszystkie baterie. Jednak taki przykładowy AerLingus też lata za ocean…

Przez te 6 godzin udało mi się dokończyć kilka dokumentów i stron do naszej wewnętrznej aplikacji webowej. Nie ma to jak laptop jako prznośny SQL Server 2005 z Visual Studio 2008 pracujące na Windows Vista Enterprise.

Zobacz kawałek Irlandii z lotu ptaka, nie satelity

Do tej pory widok z lotu ptaka na mapach Live.com był ograniczony do większych miast i to przeważnie w USA. Jednak od zeszłego tygodnia na stronie maps.live.com można oglądać zdjęcia z lotu ptaka (czyli bliższe i bardziej dokładne) takich miast jak Dublin, Carlow, Cork, Galway, Limerick, Navan czy Wexford.

Poniżej zrobiłem małe zestawienie kilku miejsc z Dublina.

Większość odwiedzających Irlandię zaczyna swoją przygodę na lotnisku w Dublinie.

Przejeżdżając przez centrum O’Connell St nie można nie zauważyć GPO, czyli General Post Office - budynku na stałe wpisanego w historię walki o niepodległość Irlandii. Obok stoi The Spire (Spire of Dublin), czyli monumentalny, 120-metrowy metalowy szpikulec na środku ulicy.

Jadąc dalej przejeżdza się przez most O’Connell Bridge (szerszy niż dłuższy).

Jeśli zdecydujemy się na pieszą wędrówkę w stronę Temple Bar, nie można nie zauważyć Ha’Penny Bridge.

Idąc dalej w kierunku stacji Heuston na prawej miniemy budynki Four Courts, czyli budynki sądów.

Jeśli jednak zdecydujemy się zwiedzić brzegi rzeki Liffey w przeciwnym kierunku zobaczymy Custom House - budynek, który był świadkiem masowej emigracji Irlandczyków do ziemi obiecanej, Stanów Zjednoczonych, w czasie klęski głodu. Z nabrzeża przed tym budynkiem odpływały statki w podróż przez ocean.

Kierując się w stronę St. Stephen’s Green będziemy mijali po lewej stronie Trinity College, jedną z najstarszych w Europie uczelni wyższych.

Idąc dalej, dołączymy do tłumu ludzi na Grafton Street, ulicy słynnej z najdroższych sklepów w Irlandii.

Tak odmienne historycznie od świadectwa Custom House jest także Dundrum Shopping Centre, największe w Irlandii centrum handlowe (na tym zdjęciu widać tylko fragment).

Jednak, jeśli wizyta jest stricte businessowa, np. by odwiedzić Microsoft w Sandyford, by nie pomylić, budynki Atrium A & B wyglądają tak:

Centrum deweloperskie Microsoftu (EDC) położone jest w odległości około 2 km, w Leoparstown:

Dla porównania, budynek 114 (mój team) na kampusie w Redmond, do którego wybieram się w przyszłą środę.

Zdjęcia z Irlandii nie zostały zrobione wczoraj, o czym może świadczyć istnienie żurawi i budnków w konstrukcji obok miejsca, gdzie mieszkam:

Ten żółty żuraw, który jest widoczny na tym zdjęciu został przeze mnie uwieczniony na poniższej fotografii. Jak widać, był już w rozbiórce, a zdjęcie zostało wykonane 7 sierpnia 2007.

Live ze swoim “bird’s eye” jest rewelacyjny. Pozwala zobaczyć odległe miejsca bez ruszania się z domu. Mimo, że zdjęcia nie oddają w pełni klimatu Irlandii pozwalają jednak zobaczyć kawałek miejsca, który stał się dla dziesiątków tysięcy Polaków drugim domem.

O Polbox.com w Gazecie Wyborczej

Ładnych kilka tygodni temu napisał do mnie Tomasz Grynkiewicz z działu gospodarczego Gazety Wyborczej z pytaniem o moje wspomnienia dot. ś.p. Polboxu. Oczywiście, że miałem, całe mnóstwo, czasami bardzo kolorowych - Polbox właśnie, numer dostępowy TPSA, Yahoo jako katalog stron i pierwsze konto na linuxie w VLO Kraków - to były moje wspomnienia początku internetu w połowie lat 90-tych.

Dziś znalazłem na stronie gazeta.pl felieton, w którym znalazł się cytat z mojego emaila:

(…)

Michał Osmenda, 28-letni informatyk z irlandzkiego oddziału Microsoftu, stawiał wówczas pierwsze kroki w internecie. - Konto na free.polbox.pl, nocne wydzwanianie na numer 0202122 i nabijanie rodzicom rachunku telefonicznego - wspomina. Na Polboksie założył pierwszą stronę. - Była to moja “sekretna” strona z poezją - mówi.

(…)

Nie pytajcie mnie proszę o tą poezję… Miałem wtedy 16 czy 17 lat. To takie “błędy” młodości :)

Cały felieton możecie przeczytać tutaj: Polbox - koniec legendy polskiego internetu

Generacja Y

Dostałem dziś z HR’u ciekawego emaila. Jeden fragment był na tyle ciekawy, że postanowiłem przytoczyć (i przetłumaczyć) go tutaj:

Czy wiesz, że jesteś z generacji Y?

Nie, nie wiedziałem prawdę powiedziawszy. Obce mi są szufladkowania mojej osoby do generacji, nacji, religii i partii. Ale pewne cechy, które później znalazłem na Wikipedii, pozwoliłi mi spojrzeć na to z nieco innej strony. Po pierwsze, są to ludzie urodzeni pomiędzy 1980 a 1994 rokiem, dorastający na przełomie wieków i zaczynający korzystać z dobrodziejstw jakim są komputer, GSM, Internet. Poprzednia generacja (X) dopiero przyswajała sobie technologie cyfrowe, kiedy osoby z moich roczników w niej dorastały.

Przedstawiciele generacji Y, ujmując statystycznie charakteryzuje taki profil:

  • 97% posiada komputer
  • 94% ma telefon komórkowy
  • 76% używa programów IM
  • 15% z użytkowników programów IM jest online przez 24/7/365
  • 34% używa www jako głównego źródła newsów
  • 28% ma bloga
  • 44% czyta blogi
  • 49% ściąga muzykę za pomocą sieci P2P
  • 60% posiada przenośny odtwarzać audio/video/MP3

Dasz się tak zaszufladkować?

Koń pociągowy

Mam zamiar kupić laptopa, który będzie zamiennikiem mojego domowego desktopa. Dodatkowo będę chciał go wykorzystywać do uruchamiania maszyn wirtualnych na VS2005. By sprostać oczekiwaniom potrzebuję maszyny z 4GB RAM, x64 CPU, dyskiem 7200RPM (pliki VHD i tak bede trzymal na szybkim zewnetrznym dysku twardym) i rozdzielczością min. 1400×900.

Zrobiłem w firmie małą sondę i większość opowiedziała się za Dell Latitude 830, po drodze wymieniając Lenovo T61p jako dobrą alternatywę, jedna osoba wspomniała Macbook Pro.

Czy ma ktoś inne pomysły? A może jakieś doświadczenia z którymś wymienionym powyżej?




Disclaimer

All postings are provided "AS IS" with no warranties, and confer no rights. This weblog does not represent the thoughts, intentions, plans or strategies of Microsoft or any other company or organization. Because a weblog is intended to provide a semi-permanent point-in-time snapshot, you should not consider out of date posts to reflect current thoughts and opinions.
All software used by author of this blog come from legal sources.

Add to Technorati Favorites