Archive for the 'Dell' Category

Modem, neostrada albo nic

Zainteresowałem się dzisiaj prezentacją o Windows XP SP3 na witrynie dobreprogramy.pl. Postanowiłem się trochę wyedukować, bo przyznam się, że nie wiem co SP3 wnosi nowego dla systemu operacyjnego XP.

Jednak kiedy kliknąłem gdzie trzeba zobaczyłem taki oto obrazek:

Czyli w powiększeniu:

Wychodzi z tego, że witryna dobreprogramy.pl potrafi oszacować czas ściągania tylko dla modemów 56kbit/s, Neostrady w dwóch odmianach, w tym tej o porywającej szybkości 512 kbit/s, ale innych już nie.

Chciałbym teraz zadać podchwytliwe pytanie autorom: a co jeśli mam łącze 3MBit/s z NTL? Albo kolejne, też podchwytliwe: 6MBit/s z AT&T?

Konstruowanie przyjaznego dla użytkownika interfejsu a jednocześnie zachowanie idei przekazu to bardzo trudne zadanie i nie każdemu się to udaje. Nawet Microsoft nie jest bez winy, popełniając coś takiego na stronie Download Center:

Na szczęście nie jest to aż tak widoczne i w oczy nie kłuje, choć fakt - istnieje. Daje jednak o wiele lepsze pojęcie o tym od czego prędkość łącza jest zależna - dial-up jest wolny, DSL/cable jest szybszy, a łącze T1 jest najszybsze. Wymieniane są tu technologie a nie nazwy produktów wiadomej firmy.

Tego typu przekaz informacji jest świadomym wprowadzaniem w błąd nieświadomego użytkownika, który później w odniesieniu do Internetu będzie używał nazwy neostrada (plus dla TP za doskonałe marketingowe pranie mózgu), ale nie będzie wiedział co odpowiedzieć na pytanie “Czy masz łącze DSL?” - oczywiście, że nie! - Mam neostradę!

Na marginesie, w Irlandii do niedawna świadomość komputera czy laptopa ograniczała się do jednego: Dell. Słynne “dude, you’ve got a Dell” przerodziło się w prostą przekładnię “chcę kupić komputer = chcę kupić Dell’a”. Później Argos czy Lidle zaczęły sprzedawać Asusy i Acery po 400€…

The IT Room

Ponad dwa lata temu, widziałem od środka jaka panikę i niezrozumienie wśród kadry zarządzającej Dell’a w Irlandii wywoływało słówko blog czy rss. Oba te słowa były kojarzone ze spadkiem produktywności, obciążeniem sieci, problemami z prawem, pracownikami którzy zamiast pracować blogują o niczym, albo piszą rzeczy, których Dell nie chciałby by wydostały się “na zewnątrz”.

Dwa lata temu Dell dojrzewał do pomocy technicznej w postaci chat’a na stronie www. Później, zupełnie nieoczekiwanie pokazała się strona Direct2Dell.com zawierająca posty pracowników Dell’a. Brakowało mi jednak czegoś, jakiegoś pazura, wyrazistości i siły przebicia.

Dziś zobaczyłem The IT Room. I choć jest to w moim mniemaniu odgrzewany kotlet, w dodatku spóźniony, jednak jest to powiew świeżego powietrza, nowego spojrzenia na IT, które Dell próbuje pokazać na rynku. Good job guys! IT nie jest śmiertelnie poważne i nie samą pomocą techniczną człowiek żyje…

Praca w Google, punkt widzenia pracownika MS

Nie chciało mi się tłumaczyć, bo tekst długi a ja czasu nie mam za dużo. Podam więc linka i życzę miłej lektury:

Takie porównania aż proszą się, bym sam napisał o Dell vs. Microsoft …

Aktualizacja (29/06/2007, 16:48)

Tutaj można przeczytać kilka słów autora tego porównania, co jak się okazało było wewnętrzną korespondencją między nim a działem HR, która nigdy nie powinna była ujrzeć “światła dziennego”.

2006 - podsumowanie w IT

Zastanawiałem się, jak podsumować ten rok w IT. Na końcu roku mieliśmy wydarzenia jak wypuszczenie Windows Vista, Office 2007, Wii, PS3 (ale nie w Europie). Nie mogę sobie przypomnieć co stało się wcześniej.

Co według Was było ważnym wydarzeniem roku 2006 w IT?

==update==

Kalendarzowo:

Źródła:

One giant leap

Wczoraj, tj. we wtorek 5 grudnia 2006 w Irlandii miała miejsce prezentacja 3 nowych produktów Microsoftu: Windows Vista, Office 2007 i Exchange 2007. W dwóch sesjach - dla biznesu i razem MSDN i Technet, rano i wieczorem wzięło udział ponad 3000 osób. Jak wspomniałem wcześniej, wśród gości honorowych był Neil Armstrong, pierwszy człowiek na Księżycu.

To było krótkim wstępem i pewnie mogłoby się nadawać do prasy, a ja jednak chciałem napisać jak to wyglądało z mojej perspektywy.

Cała impreza miała miejsce na Croke Park, największym stadionie do gaelic football (a także rugby hurlingu) w Irlandii. Na 3 piętrach znalazły swoje miejsce 4 sesje (nazwane Safe, Search, Save i Simplicity), sala “wykładowa” i imprezy dla VIP i biznesu (na 6-tym piętrze, od 9 do 16). Wśród prezenterów był też Rafał Łukawiecki (jak zdążyłem się dowiedzieć w krótkiej z nim rozmowie przed wykładem o bezpieczeństwie w Windows Vista, Rafał przeniósł się z UK do Irlandii, niedaleko Bray), który zapadł w pamięć osobom, które go wcześniej nie znały. Jak to opisał John z mojego zespołu, Rafał jest bardzo ekspresywnym wykładowcą (z czym nie mogę się nie zgodzić).

Największą jednak atrakcją wieczoru było prawie godzinne wystąpienie Neila Armstronga. 76-letni już Neil opowiadał o swoich przygodach w kosmosie, na Księżycu, o udanych i mniej udanych startach różnego rodzaju statków i rakiet, którymi miał okazje latać. Naprawdę niezwykłym przeżyciem było usłyszeć i zobaczyć jednego z najsłynniejszych ludzi na Ziemi i jednego z niewielu, którzy byli na Księżycu. Przesłanie jego przemówienia było proste: bez ryzyka nie ma wygranej, bez dokonań poprzednich pokoleń nie byłoby tak wielkich osiągnięć XX wieku (wspominał o Galileuszu, Newtonie, Koperniku), a do wszystkiego dochodzi się małymi kroczkami.

Jedną z anegdot, którą opowiedział była historia lustra na Księżycu. Wraz z pierwszą misją na Księżyc miał za zadanie umieszczenie skierowanego w stronę Ziemi lustra. Z obserwatorium Hudson w Kalifornii miał zostać “wystrzelony” w kierunku lustra laser by dokonać pomiarów odległości Księżyca od Ziemi. Z racji niedużej wielkości zwieciadła dokładność musiała być olbrzymia, w granicach błędu 20-25 centymetrów (obecne wiązki mają dokładność 2-3 cm). Do pozycjonowania posługiwano się szerokością i długością geograficzną obserwatorium. Pierwsze wysłane z Ziemi wiązki lasera nie powróciły (przynajmniej nie do obserwatorium, jak zakładano). Problemem okazała się pozycja obserwatorium - znana od dziesiątków lat okazała się być niepoprawna. Dopiero misja na Księżyc pozwoliła lepiej poznać co jest na Ziemi.

Przemówienie Neila Armstronga było świetne. Pełne energii, anegdot, wielkiej mądrości życiowej i inspiracji. Używając określenia korporacji, byliśmy bardzo “empowered”.

Wczoraj byłem na nogach 18 godzin, od 6-tej rano do północy. Odpowiedziałem na dziesiątki różnych pytań dot. Visty i Office, własnoręcznie skonfigurowałem przeszło 40 komputerów (głównie w sesji Search), patrzyłem z rozbawieniem na dwójkę “hackerów”, którzy za wszelką cenę chcieli poznać hasło administratora i do tego używali dziesiątków programów i kilku rozmów telefonicznych w języku rosyjskim (na marginesie, mogli po prostu zapytać) i spotkałem wielu znajomych - głównie z Dell’a. Oczywiście nie obyło się bez przestawiania ustawień IE7 na stronę domową Google.com, instalacji Firefoxa, nieudanych prób włamań, przewracania domyślnych ustawień kompletnie na drugą stronę … ale od tego są hands-on lab, żeby spróbować wszystkiego, nieprawdaż?
A dlaczego tytuł tego posta to One giant leap? Windows Vista, Office 2007 i Exchange 2007 w sumie to największa premiera Microsoft od ponad 20 lat. I jest to naprawdę duży skok.




Disclaimer

All postings are provided "AS IS" with no warranties, and confer no rights. This weblog does not represent the thoughts, intentions, plans or strategies of Microsoft or any other company or organization. Because a weblog is intended to provide a semi-permanent point-in-time snapshot, you should not consider out of date posts to reflect current thoughts and opinions.
All rights reserved. Quotations from this blog require author's written approval.
PL: Wszelkie prawa zastrzeżone. Cytaty z tego bloga wymagają pisemnego zezwolenia autora.

Add to Technorati Favorites