Moje trzy grosze o Twitterze

Po kilku miesiącach, 257 "notkach", 89 osobach, które czytam i 107, które czytają mnie wyrobiłem sobie opinię o Twitterze.

To, co skusiło mnie do przyjrzenia się temu nowego soc-oprogramowaniu (soc-software, jak ja to nazywam). Była to chęć poznania tego, co w sieci "ćwierka". I po kilku miesiącach doszedłem do wniosku, że to co ćwierka w sieci, można usłyszeć także na kanałach z wiadomościami (CNN, SkyNews, BBC News) ... oraz poczytać w brukowcach.

Dziennikarstwo obywatelskie

Kilka miesięcy temu ponad milion użytkowników Twittera stwierdziło, że będzie bardziej skłonna słuchać (śledzić) w sieci średniej klasy aktora filmowego i telewizyjnego Ashtona Kutchera niż jedną z najbardziej wiarygodnych stacji telewizyjnych na świecie - CNN. Konkurs, w którym wygrany miał za zadanie zdobyć milion śledzących, przetoczył się przez wszystkie światowe media i zdążył już zatoczyć drugie (bądź trzecie) koło. Zarówno Kutcher, jak i CNN mają już ponad 2 miliony "śledzących".

Asthon ogłosił, że jest to nowy etap w dziennikarstwie - dziennikarstwo obywatelskie. Ilość osób, skłonna śledzić Kutchera miała być dowodem, że jest on bardziej popularny, wiarygodny czy też warty wysłuchania niż CNN. I to właśnie Twitter miał być tym medium dziennikarstwa obywatelskiego.

Jednak, co konkretnie Asthon Kutcher ma do powiedzenia nie wiadomo, a na pewno nie wiem tego ja. Ostatecznie nie było mnie pośród milionów osób, które dopisały go do swojej listy. Wiem za to, że CNN wciąż nadaje i wciąż przekazuje mi wszystkie ważne wiadomości z całego świata (mimo, że może robić to z opóźnieniem, co zostało wielokrotnie podkreślone przez użytkowników Twittera, a.k.a. #CNNfail)

Więcej o #CNNFail:

YouTube Preview Image

Komunikacja "jeden do wielu"

Twitter to medium służące do dwustronnej komunikacji. To medium przeznaczone do konwersacji. Jednak po mojej kilkumiesięcznej obecności na Twiterrze, mogę stwierdzić coś innego - Twitter to medium dla tych, którzy mają coś do powiedzenia. Świadczą o tym statystyki pokazujące, że 10% osób na Twitterze produkuje 90% treści przesyłanych między użytkownikami (więcej na Yahoo!: Study: Top 10% of Twitter users do 90% of the tweeting). Nie wyobrażam sobie by "twitter celebrities" odpowiadały na dziesiątki, jeśli nie setki tysięcy bezpośrednich wiadomości. To jest technicznie niewykonalne. A korespondencja z osobami, które nie odpowiadają, nie jest już korespondencją.

Nierzadko Twitter wykorzystywany jest jako miejsce publikacji linków do swoich blogów czy też innych stron. Miałem na swojej liście co najmniej 3 osoby, które przeważnie wykorzystywały serwis do promocji swojego bloga. Czasami były to linki do stron użytkowników na innym serwisie społecznościowym, Friendster, które to z kolei odsyłały na inne strony (to było dość irytujące, by przeczytać co jest mi podsyłane musiałem klikać w dwa, zamiast jak normalnie, w jeden link).

Tematyka

To co najbardziej utkwiło mi w pamięci a co było poruszane na Twiterrze w ostatnich kilku miesiącach, to:

  • śmierć Michaela Jacksona (#MJ)
  • pojedynek CNN i Ashtona Kutchera (@aplusk vs. @cnnbrk)
  • wybory i zamieszki w Iranie (#Iran, #Tehran, #iranelection)
  • wpływ przerwy technicznej Twittera na komunikację z protestującymi w Teheranie (U.S. Government Asks Twitter to Stay Up for #IranElection Crisis)
  • "porażka" CNN w informowaniu o sytuacji w Teheranie (#CNNfail)
  • naprawa teleskopu Hubbla (@hubble, @astro_Mike)
  • grypa H1N1 (tzw. świńska grypa - #swineflu)

Rzesza ludzi pragnąca dowiedzieć się co dzieje się z królem muzyki pop nie tylko zalała Twitter, ale także spowodowała dig effect na CNN i zmusiła Google do działania w związku ze znacznym wzrostem zapytań dot. Michaela Jacksona. Ani Twitter, CNN, ani Google nie odnotowały takiego ruchu w związku z kryzysem ekonomicznym czy upadkiem General Motors. A te dwa ostatnie wydarzenia mogły i wciąż mogą mieć większy wpływ na życie i portfele setek milionów ludzi na całym świecie niż śmierć gwiazdy muzyki pop.

To co zdaje się być motorem napędzającym ruch w serwisach społecznościowych, to sama społeczność. Gwiazdy muzyki i ekranu, różnej maści celebrities, seks, a przede wszystkim - plotki na wszelkie możliwe tematy. I nierzadko są to plotki wyssane z palca.

Tak było w przypadku świńskiej grypy H1N1, kiedy użytkownicy Twittera donosili o przypadkach wykryć wirusa w miejscach, gdzie nie było to oficjalnie potwierdzone (więcej na CNN: Swine flu creates controversy on Twitter). Jak można się domyśleć spowodowało to sianie bezpodstawnej paniki pośród wielu tysięcy osób.

Czas

Twitter jest bardzo zajmującym czas medium. Ja śledziłem "jedynie" 89 osób w serwisie, ale nawet dla tak małej grupy osób przeczytanie i podążanie za wszystkim, czym się zajmują, zabierało mi zdecydowanie za dużo czasu. Jedna z najbardziej popularnych aplikacji-klientów dla Twittera, twittdeck, domyślnie odgrywa dźwięk przypominający dźwięk dzwonka do drzwi za każdym razem, gdy ktoś z moich kontaktów coś napisze, bądź mój alias zostanie przez kogoś wymieniony. Wyłączenie tej funkcjonalności było moim priorytetem zawsze kiedy instalowałem twittdeck na nowym komputerze.

Czytałem kiedyś, co pisał Robert Scoble na temat Twittera i czemu mimo tak wielkiej popularności tego serwisu wyżej ceni jednak blogi. Teraz nie mogę znaleźć, co napisał, ale Robert zwrócił uwagę na brak ciągłości czy też brak historii korespondencji w Twitterze. To co raz zostało napisane szybko znika pod naporem kolejnych "notek" i nie można odtworzyć korespondencji z kilkoma osobami. Wszystko to, co piszą użytkownicy serwisu dzieje się "teraz".

Pytania

Oto pytania, które nasunęły mi się po kilku miesiącach użytkowania serwisu Twitter:

  • W 140 znakach muszę zmieścić to, co chcę powiedzieć. Co zatem ważnego mogę powiedzieć w 140 znakach?
  • Skoro to, co piszę jutro zostanie zapomniane, po co piszę?

Nie byłem w stanie odpowiedzieć sobie na te pytania i stwierdziłem, że moja obecność na Twitterze nie ma dłuższego sensu. Nie jestem typem człowieka, dla którego ważne jest powiedzieć drugiej osobie o jedzonym właśnie obiedzie. Micro-blogging jako forma komunikacji dla mnie się nie sprawdziła, bo jest dla mnie zbyt uboga. Dla istotnych rzeczy, które chcę przekazać wymagam więcej niż 140 czy nawet znane z SMSów 160 znaków. Dla mnie konieczny jest wstęp, rozwinięcie i zakończenie.

... i zakończenie

I na zakończenie pewna refleksja. Jeszcze żaden z tak popularnych serwisów społecznościowych nie okazał się być przedsięwzięciem dochodowym (mimo doniesień z Facebook'a o rychłej zyskowności projektu - link). Bez dochodu żadna firma nie może na dłuższą metę funkcjonować. I nawet tak potężna firma jak Google, która stoi za YouTube, będzie musiała kiedyś podjąć drastyczne kroki w celu obniżenia kosztów serwisu albo doprowadzenia do sytuacji, w której będzie w stanie generować więcej przychodów. Co zatem stanie się z tymi ikonami Web 2.0, kiedy skończy się gotówka? Na poznanie odpowiedzi na to pytanie będziemy musieli zaczekać.

Podobne wpisy:

  1. Jak chorągiewka
  2. Twitter
  3. EUCitizen twitter: bezrobocie, dzień 49
  4. Demokracja twitterowa
  5. Web 2.0

3 Responses to “Moje trzy grosze o Twitterze”


  1. Gravatar Icon 1 Mariusz Kędziora

    Co prawda z Twittera praktycznie nie korzystałem (choć mam tam konto), ale korzystałem i korzystam z polskiego odpowiednika czyli blip.pl

    I coraz bardziej dochodze do podobnych wniosków jak Ty. I chyba jednak skończy się to u mnie może nie tyle na całkowitym zaprzestaniu korzystania z blip.pl ale chyba podaruję sobię obserwowanie kogokolwiek pozostawiając tylko obserwowanie tagów.

    Bo to akurat pozwala mi czasem wyłapać po pierwsze ciekawe informacje na które jeszcze nie trafiłem (obserwując np. tag #microsoft) a po drugie wyłapać czasem nastroje pewnej grupy ludzi w określonym temacie (np. #windows7).

  2. Gravatar Icon 2 Karol Stilger

    Zgodzę się, że jest to strasznie absorbujące medium. Z drugiej strony mozna z niego (w sposób pasywny) bardzo szybko się dowiedzieć o nowościach.

    Kilka razy zastanawiałem się nad sensownością ale jednak w dalszym ciągu ćwierkam:)

  1. 1 W-Files » Blog Archive » usługi społecznościowe

Leave a Reply




Zastrzeżenia prawne

Opinie wyrażone na tym blogu są osobistymi opiniami autora i nie reprezentują punktu widzenia żadnej firmy czy organizacji.
Ze względu na strukturę budowy tej strony niektóre informacje na niej zawarte mogą być nieaktualne.
Wszelkie prawa zastrzeżone. Cytaty z tego bloga wymagają zezwolenia autora.
All images are hosted at