W czasie ostatnich 4 dni dużo podróżowałem. Zrobiłem sobie samochodową wycieczkę do Szkocji - 4 dni, blisko 2000 km, 6GB zdjęć (561 plików), 2.5 baku paliwa, w sumie 4 godziny na promie.
Planowanie mojej trasy rozpocząłem od … Flickr.com i ich doskonałej implementacji wykorzystania geotaggów - Places. Chciałem zobaczyć miejsca, które sa najlepsze do fotografowania - ostatecznie to właśnie było powodem mojej wycieczki na wyspę obok. Zaopatrzyłem się także w przewodnik Rough Guide - Britain - jedyny papierowy przewodnik i jedyną papierową mapę, z jakiej przyszło mi (rzadko) korzystać.
Krok numer 2 - trasa podróży. Z wykorzystaniem Google Maps oraz wbudowanego w mojego GPS’a Garmin 760 mechanizmu tras zbudowałem trasę: Dublin - Belfast - Stranraer - Lockerbie - Edinburgh - Perth - (highland) - Inverness - Portree (Isle of Skye) - Fort William - Edinburgh - Ayr - Culzean - Stranraer - Belfast - Dublin. Niezależność tych dwóch map pozwoliła mi optymalnie zaplanować drogę, zarówno pod względem szybkości podróżowania i atrakcji. Google brakowało tak niezbędnych informacji jak adresy stacji benzynowych, atrakcji turystycznych, adresów hoteli i parkingów, a GPS’owi brakowało łatwego interfejsu by widzieć “duży obraz”. Przypuszczam, że pierwsza firma, która połączy łatwość obsługi Google Maps/Live Maps z danymi z urządzeń nawigacyjnych i stworzy jedną aplikację, odniesie sukces.
Wszelkie niezbędne bookowania dokonałem przez Internet. Prom, hotel w Edinburgh i Inverness. Łatwość i dostępność takich rozwiązań sprawia, że hotele czy b&b, których nie ma w Internecie na własne życzenie skazują się na brak klientów.
Planując swoją trasę brałem pod uwagę materiały zamieszczane na dwóch stronach - Wikipedii i WikiTravel. Pierwsza zawiera historyczne, a druga turystyczne i praktyczne informacje dot. miejsc, które chciałem zobaczyć. Stąd na mojej trasie znalazło się np. Lockerbie, na które 21 grudnia 1988 spadły resztki samoloty Pan Am lot 103.
Podczas tych 4 dni tylko raz zajrzałem do mapy, która znajdowała się w przewodniku jaki kupiłem. Korzystałem z map w GPS’ie oraz w Internecie. Za miesiąc znów będę w trasie, tym razem po Europie kontynentalnej i znów będę korzystał tylko z Google Maps i GPS’a. I wiem, że nie będę musiał rozkładać wielkich płacht papierowych map by zobaczyć gdzie chcę jechać i którędy.
Czas papierowych map się skończył. Bezpowrotnie.

Cóż, w zasadzie się zgadzam, ale jakoś jednak na wycieczki rowerowe papierowa (choć laminowana) płachta przez jeszcze pewien czas będzie przydatna. Co prawda gdy planuje dłuższe trasy, to oglądam je (w miarę możliwości) w Google Maps. GPS też ze sobą wożę, bo czasami oznakowanie szlaków jest… no po prostu go nie ma i jakoś na tej płachcie trzeba się odnaleźć. _Dobra_ mapa ciągle jeszcze dostarcza ciut więcej informacji o szczegółach ukształtowania terenu (dla dwóch kółek). Jeśli chodzi o cztery kółka, to fakt, mapy papierowe to przeszłość.
Dla mnie rowniez skonczyly sie czasy kiedy to z mapa na kolanie prowadzilem samochod…
Obecnie korzystam z Nokii N82… - genialne urzadzenie. Zastapilo mi nawigacje, iPoda, aparat fotograficzny (nie mowie o profesjonalnych zdjeciach, ale do pracy/na impreze 5MP spelnia swoje zadanie), dyktafon, radio, przegladarka www itd itp. Sceptycznie podchodzilem do tego typu wynalazku ale korzystam jego funkcji codziennie i… juz sie uzaleznilem