Dzisiejsza prasa irlandzka donosi, że Polacy żyją w każdym mieście i miasteczku na Zielonej Wyspie (tego stwierdzenia brakuje w materiale na stronie www, ukazało się za to w prasie drukowanej podsumowanie). I wszystko to pomimo, że nie jesteśmy najliczniejszą grupą obcokrajowców w Irlandii (dwa razy większą grupę stanowią Anglicy w liczbie 112 tysięcy, którzy najwidoczniej najbardziej upodobali sobie Kinsale, Co. Cork - 9% populacji tego miasta).
Te dane pochodzą z 2006 roku. Przez ostatnie dwa lata sytuacja ta mogła ulec zmianie, dlatego też nie będę ryzykował twierdzenia, że nie dość że podbiliśmy to jeszcze okupujemy Republikę Irlandii. Moje twierdzenie ograniczy się do tego, że w roku 2006 skutecznie zapisaliśmy się w historii i świadomości mieszkańców nawet najbardziej zabitej dechami mieściny w zapomnianym kącie hrabstwie Donegal.
Czy to “narodowy” sukces? Jeśli tak, to którego narodu - irlandzkiego, bo na to pozwolił czy polskiego, że tak potrafi się przystosować? A może to porażka kolejnych rządów nad Wisłą?

Wiesz, jak się ma 3 miasta na krzyż to nie tak trudno, żeby Polacy byli wszędzie
@9gods: gwoli scislosci jedno miasto :]
Ze statystyk wynika, ze np w Londynie na 1000 Anglikow przypada 307 Polakow.
Sukces Polakow - porazka EU. :]
Adam, a ciekawe ilu Hindusow przypada na 1000 anglikow w Londynie. 1540?
a ja jak miałem praktyki na studiach to byłem w Novgorodzie, Rosja - ok 100 km od Petersburga.
I tam nie potrafili powiedzieć skąd jestem słysząc mój język.
I wtedy dopiero zrozumialem na wlasnej skórze jakim Wasalem była Polska dla Rosji…