Dziś zdałem sobie sprawę, że komentarze na tym blogu zostawiane są przez tak znikomą garstkę czytelników, że gdybym wyłączył tą opcję nikt by nawet tego nie odczuł.
Od początku tego roku miałem 49,902 wizyty od 35,861 czytelników. Zostawili w sumie 315 komentarzy. To ledwie 0.8784% osób, które ten blog odwiedziły! (wliczyłem swoje odsłony i komentarze oraz trackbacki)
Skąd się bierze Wasza pasywność?

Kiedyś też nad tym się zastanawiałem i popatrzyłem na siebie i moje komentowanie innych blogów.
Mam wiele blogów, które czytam regularnie a na których albo nigdy się nie odezwałem, albo odzywam się sporadycznie.
I wydaje mi się, że nie jestem z gatunku osób nieśmiałych czy nie posiadających swojego zdania - a i tak czasami mam problem, żeby napisać kilka słów.
Bo albo nie jestem pewien czy aby na 100% znam temat, albo nie jestem przekonany że moje odezwanie się może być wartościowe w kontekście całej dyskusji, albo nie chce mi sie powtarzać rzeczy napisanych już przez moich przedkomentujących.
A teraz pomyślcie - co myślą inne osoby - mniej asertywne, bardziej nieśmiałe czy nie znające tematu (albo myślące że nie znają tematu).
Ja od początku jakoś nie miałem problemów, żeby odezwać się na blogu “pracownika Microsoftu”. Ale wiem że kilka osób (które mi o tym powiedziały offline) po prostu uważają, że one to na pewno na blogu takiej osoby to by się nie odezwały, bo albo coś źle napiszą, albo palną głupotę.
To takie moje małe przemyślenia
Ma ktoś inne? 
Tak.
Bo po prostu to co napisałeś wyczerpuje temat i nie ma co dopowiadać
Ja myślę, że po części wynika to z braku czasu. Patrząc na siebie - czytam sporo blogów, przeważnie technicznych - jakbym teraz miał chociaż na części, coś napisać - nie robił bym nic innego tylko klepał komentarze.
Przepraszam, ja dopiero zaczynam tutaj pisać
Komentarze które chciałbym zostawić dzielą się na dwie kategorie:
1/ Krótkie, dwuzdanione notki, oceniające tekst pod jakimś względem (typu: “denne”, “pomysłowe”, “tylko ledo liznąłeś temat”). Te akurat rzadko zostawiam, bo nie wnoszą wiele do tematu - trzebaby się podeprzeć argumentami, albo rozwinąć dyskusję
2/ Długie, wyczerpujące, dodające coś do tematu (typu: “niby tak, ale sprawdź tu i tu, statystyki mówią też, że tak a tak, więc to rozwiązanie nie ma sensu”) - na te zwykle nie mam czasu, a jak już to wolę podrążyć temat trochę bardziej i napisać notkę na swoim blogu
Witam,
udzielanie się na blogach, forach i komentowanie … W moim przypadku to rzadkość - biorąc pod uwage ile czasu potrafie spędzić na nich. Głównie czytam i poszerzam swoją wiedze, analizuje różne wypowiedzi, ale włanczać się to nie takie proste dla mnie.
Często już temat jest wyczerpany, a ja nie lubie klepać po raz kolejny tego samego i powtarzać co każdy już wie.
Wypowiadam się na tematy w których jestem mocny i co najważniejsze pewny, że nie napisze głupot.
Jeszcze zawsze zaczynam komentować po dłuższym zaznajomieniu się z ogólnym ‘klimatem’ panującym na stronie - może to być sporo czasu
Dobrze ujoł to @Mariusz Kędziora, moge się zgodzić jeśli chodzi o ogół.
Pozdrawiam,
buri (początkujący tego bloga)
Hej!
Zgadzam się z tym co Jakub napisał. Poza tym korzystając z czytnika, najczęściej nie wchodzę na stronę źródłową. Szkoda, że nie można komentować z google readera
Pomijając brak czasu, często mi się zdarza że coś napiszę, ale zanim to wyślę swierdzam że to nie ma sensu i kasuję
“49,902 wizyty od 35,861 czytelników” to pewnie w większości hity na główną stronę. Mógłbyś interfejsem zachęcić do komentowania, bo “chmurka 2 Comments” niekoniecznie wygląda na link dla odwiedzających pierwszy raz. Anyway - skąd Ci ludzie są? Może jeszcze bariera językowa?
Osobiście czytam blogi przez RSS i wprawdzie Thunderbird ściąga mi całe strony to jednak komentarzy nie chce wysyłać - a szkoda (no chyba, że znacie jakiś panent na to). Co do samego komentowania, jeśli moja wypowiedź wnosi jakąś nową wartość do dyskusji, staram sie w miarę wolnego czasu napisać słowo albo dwa. Na chwilę obecną mam 30 zasubskrybowanych RSSów z czego ok 20 średnio 2x dziennie publikuje wiadomości. Dyskusja (w dodatku merytoryczna) na 40 (20×2
) stronach to jednak za dużo jak na moje możliwości
Pozdrawiam,
@rek
Dlaczego od razu pasywny?
Że sie twórcy do jego roboty łap nie pacha to od razu pasywny?
Ja przyznam szczerze wiele nie rozumiem ale chce być na bieżąco z tym co u Gatesa sie dzieje na podwórku. No i uczę się więcej rozumieć dzięki temu blogowi.
Swoja droga masz też swoją racje, komentarze mogą coś twórczego na blogu zainicjować, dyskusję, nową notkę, no ale Ty z inwencją twórczą nie masz większego problemu. Nie narzekaj, ludzi nie zmienisz jedną notką. Możesz być pewien, że cokolwiek byś nie robił, jeśli nadal zajmować będziesz sie blogowaniem o IT a nie majtkach Dody Elektrody, nie będziesz miał więcej komentarzy. Ale za to wiernych czytelników.
Powodzenia Michale!
Czytnik Google
Prosta statystyka. Góra 1-2% czytelników pokusi się moim zdaniem i zostawienie komentarza, który nawet niewiele wnosi.
Spójrz na blogi, które są bardzo popularne, ale tak popularne, że ilości odwiedzin liczy się im w milionach.
Komentarzy wpisy tam opublikowane mają rzedu 100-500.
Proporcja wciąż (circa about) prawdziwa.
Walsnie sprawdzilem (bo bylo jak) te komentowalnosc na jednym z bardziej poczytnych blogów, wyszlo 0.53% po zaokragleniu w góre.
Jesteś lepszy!
Zgadzam sie z przedmowcami jesli chodzi o komentarze - jesli jestem zainteresowany jakims szczegolem w temacie ktory nie zostal uwzgledniony albo chcialbym dodac cos od siebie to wtedy zostawiam cos od siebie.
Nie pamietam na przyklad zebym udzielil sie kiedykolwiek w temacie zwiazanym z wirtualizacja, a wszystko chyba przez to, ze jesli chodzi o wirtualki to na codzien uzywam oprogramowania nie pochodzacego ze stajni MS. I tak bedzie rowniez z innymi tematami ktore nie wiaza sie w zaden sposob z tym z czym pracuje osobiscie.
PS
Zeby nie bylo niejasnosci jak to Michal kiedys stwierdzil - tez mam licencje na wszystko - prywatne lub firmowe - na kilku roznych maszynach…