
Więcej na stronie wordpress.org.
Update
A tak wygląda moja strona administracyjna po aktualizacji. Jest świeżo i czysto. Już lubię nowego WP 2.5.

Polski informatyk w Irlandii

Więcej na stronie wordpress.org.
Update
A tak wygląda moja strona administracyjna po aktualizacji. Jest świeżo i czysto. Już lubię nowego WP 2.5.

SLA, jako umowa między usługodawcą, a klientem może zawierać szereg uzgodnień dot. jakości usług. Jedną z nich jest, moim zdaniem bardzo ważna, definicja planowego downtime‘u.
Czym jest planowy downtime? Jest to czas, najczęściej w środku nocy, jaki jest wymagany przez administratorów systemów do instalacji nowego oprogramowania czy łatania już istniejącego, zmian konfiguracyjnych sprzętu i oprogramowania, które wymagają ponownego rozruchu i inne elementy, które w znaczny sposób zakłócą pracę serwisów, za które płaci klient (co oznacza obniżenie czasu dostępności usług).
Wiemy, że nasze systemy wymagają downtime’u od czasu do czasu. W przypadku Microsoftu, jest to min. raz w miesiącu (tzw. patch Tuesday), kiedy ukazują się krytyczne bądź ważne poprawki do systemów i aplikacji, które najczęściej wymagają restartu “łatanego” systemu. Przy założeniu, że byłoby to 10 minut w skali miesiąca na restart jednej maszyny daje to całkiem przyzwoity poziom 99.97717% dostępności w skali roku. To jest jednak sytuacja idealna, kiedy łatamy tylko system operacyjny. Gorzej jeśli po drodze mamy jeszcze Exchange, SQL, IIS i inne systemy. Czas potrzebny do zainstalowania wszystkich poprawek sięga wtedy 20 minut, 30 minut, etc, a nasz czas dostępności coraz bardziej się kurczy, a wydłuża się czas, kiedy aplikacja klienta nie działa.
Co zatem robić w przypadku, kiedy musimy poprawki instalować, a jednocześnie musimy zapewnić określoną przez SLA i bardzo wyżyłowaną dostępność na poziomie 99.99%? Można poradzić sobie dwojako: poprzez odpowiednią klauzulę w umowie o poziomie usług albo poprzez rozwiązania techniczne (clustering).
Opcja pierwsza dla klienta końcowego wygląda dość kuriozalnie: system nie działa, ale o tym wiem i się na to zgodziłem (planowy downtime) albo system nie działa, ale się na to nie godziłem (nieplanowany downtime) - tak czy inaczej, w obu przypadkach usługa kliencka jest niedostępna. To tak, jak kupić samochód i godzić się, że co miesiąc nasz silnik się wyłączy na 5 minut (lepiej byśmy nie byli wtedy na autostradzie).
Zawieranie klauzuli planowego downtime‘u w umowie SLA jest wg. mnie po prostu nieeleganckie i wprost pokazuje, że firma tnie koszty i nie chce inwestować w rozwiązania zapewniające ciągłą dostępność (jak wspomniany przeze mnie wyżej clustering). Jeśli jednak, usługodawcy zdecydują się na wykorzystanie technik HA (high availability), mogą szczycić się w umowach z klientami poziomem 5*9, czyli 99,999%, gdzie 0,001% jest już jedynie współczynnikiem ryzyka.
A co mają zrobić administratorzy i menedżerowie IT? Zasiąść za arkuszem kalkulacyjnym i zobaczyć czy ich firmę stać na rozwiązania HA i kiedy poniesiony koszt się zwróci. A zapewniam, prędzej czy później się zwróci.
Update poniżej
Miałem dzisiaj dzień porównywania cen, głównie w usługach bankowych, więc zebrało mi się w przerwie na porównanie kilku krajów europejskich pod kątem ceny jednego produktu: Apple MacBook Pro 17″, 200GB 7200RPM + pilot. Zrobiłem małe zestawienie z większości krajów europejskich, USA, Australii i Kanady.
Oto wyniki (korzystałem z przelicznika dostępnego na XE.com w dniu dzisiejszym):

Gwiazki oznaczają, że dane kraje nie miały takiej samej konfiguracji jak bazowa (standardowe dyski i brak pilota). Ciekawym jest, że nawet po dodaniu VAT’u do cen z Ameryki Północnej tamtejsze produkty i tak są tańsze od europejskich. Różnica cen między UK i Irlandią pozwala wydać kilka euro na samolot do Londynu w celu zakupienia laptopa, a i tak będziemy mogli zaoszczędzić kilka euro.
Niech mi tylko ktoś wytłumaczy, dlaczego Polska oferta przy statystycznie mniejszych płacach średnich niż euroland ma najwyższą cenę?
Update
Ze względu na bardzo dużą krytykę rzekomo niepoprawnych wyników, jakie ująłem w statystyce, wyjaśnię co było moim bazowym modelem przy porównywaniu.
Dla wszystkich modeli, poza Polska i Czechami ująłem następujące parametry w porównaniu: 2.5GHz Intel Core 2 Duo, 2GB 667MHz DDR2 SDRAM - 2×1GB, 200GB Serial ATA @ 7200 rpm, MacBook Pro 17-inch Widescreen Display (1440×900), SuperDrive 8X (DVD+R DL/DVD+RW/CD-RW), Apple Remote, Keyboard & Mac OS.
W Polsce powyższa konfiguracja różniła się jedynie dyskiem (dysk 200GB 7200RPM, który jest droższy niż standardowy 250GB 5400RPM, nie był dostępny), natomiast w Czechach ze względu na brak modelu z 2.5GHz procesorem wybrałem model najdroższy i uzupełniłem go o 2GB pamięci. Oznaczało to model 2.4GHz z dyskiem 160GB. Pokazało to jedynie, że nawet model przestarzały sprzedawany w Czechach był droższy niż nowszy np. w Szwajcarii.
Ostatnie komentarze