Dziś natknąłem się na informację, która z jednej strony mnie rozśmieszyła, a z drugiej poważnie zaniepokoiła. W tejże informacji było użyte następujące sformułowanie:
SLA is lower this week due to [...] impacting our system performance.
Ktoś pomylił sobie słówko availability z pojęciem SLA, które oznacza Service Level Agreement. I to ostatnie jest porozumieniem między klientem a usługodawcą o poziomie świadczonych usług, więc nie może ulegać zmianie bez re-negocjacji z klientem!
SLA jest wyznacznikiem świadczenia usług, jest poziomem którego dotrzymywanie jest bardzo ważnym elementem jakości tychże usług. W najgorszym przypadku jest celem, do którego usługodawcy dążą. Tym bardziej SLA, które zmienia się co tydzień jest wielkim nieporozumieniem!
P.S. Jeśli ktoś myśli, że to był Eircom, jest w błędzie ![]()

Napisz co to za genialna firma byla?
Ide o zaklad, ze autorowi stwierdzenia ‘przez przypadek napisalo sie’ SLA zamiast SL. Masz racje Michale, ze SLA to [przewaznie] stala, ustalona wczesniej liczba, a facetowi pewnie chodzilo o Service Level osiagniety tego konkretnego dnia czy tygodnia.
Tak czy inaczej - no o jejku no