Pojechał Amerykanin do biednego kraju, cz. 2 - OLPC

Od mojego postu w sprawie “komputer dla każdego dziecka za 100$” minęło dwa lata z hakiem. Co się od tego czasu zmieniło? Nicholas Negroponte już nie pracuje na MIT (sam nie wiem, czy to lepiej dla niego, czy dla MIT), Intel z początku inwestujący w OLPC (One Laptop per Child) $6mln wycofał się z partycypacji w programie, w maju 2006 do akcji włączył się eBay, zapoczątkowując jeszcze “ciekawszy” pomysł $100 School Server, a pierwsza sugerowana cena $100 za laptop wzrosła do $199. To nic, przecież to tylko 99% więcej, prawda?

Z zainteresowaniem zakupem też na razie nie jest dobrze. Z 20 krajów zainteresowanych zakupem na razie jedynie 7 zmaterializowało swój zamiar, a kilka krajów z tej dwudziestki ma zamiar zmodyfikować swoje zamiary i wycofać się z projektu [1].

Dlaczego tak krytykuję ten projekt? Za jedynie $2000 można zbudować bibliotekę obsługującą 400-500 dzieci ($5 na głowę), pełną książek w różnych językach. Książek, które potrafią rozbudzić fantazję i ambicję każdego dziecka, nauczyć bogatego słownictwa i kilku języków. Tego samego nie da laptop za $199, który trzeba od czasu do czasu podłączać do prądu, co w niektórych krajach może być nie małym problemem. Przy świeczce w środku lasu da się czytać. Jeśli książka się zamoczy, to można ją wysuszyć. Książki nikt nie ukradnie, w książce nie pęknie ekran, nie trzeba prosić o pomoc techniczną. Książki nawet po 30 latach można ponownie przeczytać. Po 30 latach z klawiatury i twardego dysku niewiele pożytecznego można zrobić, a plastik, szkło, metal i inne elementy z których zbudowany jest laptop nie da się łatwo zmielić i ponownie wykorzystać, co można zrobić z papierem.

I nikt mi nie powie, że nie ma to jak laptop do poduszki…

10 Responses to “Pojechał Amerykanin do biednego kraju, cz. 2 - OLPC”


  1. Gravatar Icon 1 zen

    Pokaż mi, jak można za dwa tysiące dolarów zbudować bibliotekę dla 400 - 500 dzieci. Jak tylko dostanę Twój plan, to zacznę go realizować: myślę, że byłoby mnie stać na wyłożenie takich pieniędzy, gdybym wiedział, że będzie z tego korzystać 400-500 dzieci.

  2. Gravatar Icon 2 Marcin

    Cześć,

    Może i dwa tysiące jest cyfrą nieco zaniżoną, ale myślę, że jest w tym co napisał Michał ziarno (duże) prawdy. Oczywiście nie chodzi o całkowite “NIE” dla komputerów (do byłoby głupie), ale nie mogę pozbyć się wrażenia, że mamy tu do czynienia ze swego rodzaju “pójściem na łatwiznę”. Przecież, tak naprawdę, gdyby nawet każdemu dziecku komputer podarować, opłacić internet etc to przecież wcale nie znaczy, że te dzieci będą mądrzejsze. Owszem - MOGĄ BYĆ - będą miały świetną sposobność, ale czy będą ? Według mnie maja taką samą szansę (o ile nie mniejszą) jak dzieci bez komputera, a np. z książką.

    Jest w tym wszystkim chyba trochę myślenia typu: jak sobie kupię organizer to moje życie będzie lepiej zorganizowane (z reguły nie jest), jak zawieszę na biodrach jakiś “cudowny” pas reklamowany w telewizji to schudnę (taaaa), jak wyślemy paczki z żywnością do Afryki to zmienimy coś w kwestii tego kontynentu, jak kupimy dziecku komputer to się zacznie dzieciak uczyć etc.

    Z reguły sceptycznie do takich pomysłów podchodzę bo mam dziwne wrażenie, że one tak naprawdę nie rozwiązują żadnego problemu, tylko sprawiają, że czujemy się lepiej myśląc o tym problemie (no bo problem przecież “rozwiązany”). Wygląda mi to poza tym na, nieco wulgarnie rzecz ujmując, “zabranie się do problemu od dupy strony”.

    Pomysł z komputerami jest fajny. Trudno odnaleźć się we współczesnym świecie nie obsługując komputera. Szkoda jednak trochę, że akcentuje się tylko te jedną (w moim odczuciu wcale nie najważniejszą) stronę. Warto by się może jeszcze postarać, aby te komputery obsługiwane były przez ludzi mądrych. Tu oczywiście dochodzimy do pytania, o to jakim typem “mądrego człowieka” współczesna cywilizacja jest zainteresowana. Czy umiejętność kliknięcia w “Kup teraz” to już wszystko czego powinniśmy oczekiwać ? Czy osobnik używający komputera, a nie potrafiący się poprawnie wysłowić jest aby na pewno najlepszym wytworem naszej cywilizacji ? Szczytem osiągnięć współczesnych programów nauczania ? Czy wystarczy wiedzieć co to jest ebay albo facebook, nie wiedząc, powiedzmy, co to jest metafora ?
    Mam szczerą nadzieję, że nie.

    Może więc po prostu do każdego komputera załączyć kilka książek ? :)
    Marcin

  3. Gravatar Icon 3 Marcin

    >Może i dwa tysiące jest cyfrą

    Liczbą oczywiście. Zaraz sie wyda, że sam tylko na komputerach wychowany jestem :)

  4. Gravatar Icon 4 Cyborg

    Aż strach pomyśleć, jak zmienimy podejście do tematu, jeżeli takim projektem zainteresuje się Microsoft…

  5. Gravatar Icon 5 Michał Osmenda

    @zen: Za tyle mozna zbudowac biblioteke w krajach, ktore sa targetem dla OLPC

  6. Gravatar Icon 6 Chris

    Dla mnie takie projekty to jedna wielka fikcja.

    Niech po prostu zaczna skupowac uzywane laptopy na ebay po $150 i wysla biednym krajom a nie wydaja miliony na projekt ktory bedzie przestarzaly za kilka lat.

    Kazda z uczestniczacych w projekcie firm wydala po 2mln usd na organizacje OLPC. Mozna policzyc ile byloby z tego komputerow.

    Pomijajac fakt iz nie wierze ze w jakiejs Rwandzie komputer jest dziecku niezbedny do zycia.

    No ale w suma sumarum 2 banki to i tak tanio jak za reklame dla komputerowych gigantow, ktora pojawia sie w prasie/tv/internecie co kilka tygodni :)
    Troche zagmatwany ten post wyszedl… :twisted:

  7. Gravatar Icon 7 ptashek

    Trafiony, zatopiony, choc nie zgodze sie w pelni z tym, ze dzieciom - w Afryce dla przykladu - niezbedne sa do zycia ksiazki. Wiele regionow nie ma zrodel czystej, slodkiej wody czy odnawialnych zasobow taniego drewna opalowego. Glowna ambicja tych ludzi w duzej mierze jest po prostu przezyc, a dopiero w nastepnej kolejnosci dac szanse na przyszlosc dzieciom.

  8. Gravatar Icon 8 DANIEB

    Niebezpieczny temat przyznam, choć faktycznie czasem można sobie zadać pytanie gdzie pewne aktywności to narzędzia dla PR’u osobistego czy organizacyjnego, a gdzie czysta ludzka dobra wola i chęć zmiany świata.

    To już niezależnie od tego czy podaruje się miskę ryżu, trochę kaszki, zbuduje bibliotekę, oczyszczalnię ścieków czy kupi 1000 laptopów.

    Co do “Aż strach pomyśleć, jak zmienimy podejście do tematu, jeżeli takim projektem zainteresuje się Microsoft…”

    Cóż, Billowi można wiele zarzucić, ale w studni potrzeb charytatywnych jest dosyć istotną personą, która wcale nie potrzebuje nazwy Microsoft przy tym, żeby wydawać swoje pieniądze na charytatywne cele.

  9. Gravatar Icon 9 pawloz

    Firmy takie jak intel szukaja tanszej sily roboczej w afryce, widocznie hindusi i chinczycy zaczynaja sie cenic.

  10. Gravatar Icon 10 Chris

    Chyba im sie pieniazki koncza hehe. Za Dziennikiem Internautow: OLPC zacznie sprzedaz komputerow w USA. Hiehie :)
    W sumie “OLPC” to prawie tak chwytliwa nazwa jak HP czy VAIO :D

Leave a Reply




Disclaimer

All postings are provided "AS IS" with no warranties, and confer no rights. This weblog does not represent the thoughts, intentions, plans or strategies of Microsoft or any other company or organization. Because a weblog is intended to provide a semi-permanent point-in-time snapshot, you should not consider out of date posts to reflect current thoughts and opinions.
All rights reserved. Quotations from this blog require author's written approval.
PL: Wszelkie prawa zastrzeżone. Cytaty z tego bloga wymagają pisemnego zezwolenia autora.

Add to Technorati Favorites