Firebug jest dodatkiem do Firefoxa, który doskonale pomaga w analizie ruchu między serwerami www i przeglądarką. Pozwala nie tylko na wyświetlenie kodu HTML, CSS, skryptów, obiektów DOM, ale pozwala na przyjrzenie się czasom ściągania poszczególnych elementów strony.
Na trop dodatku wpadłem dzięki Long Zheng i jego blogowi istartedsomething.
Postanowiłem przyjrzeć się jak wygląda ta sytuacja u mnie. Oto i efekt:
Gdybym nie korzystał z Google Analytics, nie miał filmików z YouTube, nie korzystał z analizy oglądalności z MSN (Getinau), moja strona ładowałaby się w ciągu 1/3 czasu w jakim ładuje się obecnie. Jednakże, wynik 1.37s też do złych nie należy, więc nie będę nic zmieniał.
Polecam Wam zapoznanie się z tym narzędziem, jeden z lepszych dodatków do Firefoxa, jaki znam.


Używam cały czas
narzędzie rewelacyjne do optymalizacji witryn.
Fajne jest w Firebug, że możesz na żywca ingerowac w DOM, CSS. Dzięki temu zmiany w stronie można przetestować “sucho” przed faktycznym nadpisaniem strony na serwerze.
Swoją drogą do analizy zapytań generowanych przez stronę używam HttpWatchProfessional - niestety jest to wersja komercyjna. To chyba jedyny powód dla którego korzystam z IE na lapku…
Firebug jest genialny i przyśpiesza pracę nad stronami, jest tylko jedno małe “ale”. Wersja 1.05 Ma bardzo niemiłą tendencje do wieszania FF przy spotkaniu niektórych kawałków Google Adsense. Podobno w najnowszej wersji BETA jest to poprawione…
Polecam dodać do tego YSlow
Przez jakiś czas nie sprawdzałem, ile (kilo)bajtów zajmują tworzone przeze mnie strony, ale jak miałem w Firebugu rezultat zbliżony do Twojego tutaj, to zacząłem się zastanawiać, co to w latach 90 się radziło ze względu na user experience - 60 kilo absolutna góra?