Archive for grudzień, 2007

Netscape umarł

Od kiedy w 1994 ukazała się pierwsza wersja Netscape Navigator Internet zmienił swoje oblicze. Z tekstowego interfejsu do wysyłania poczty i czytania Usenet do komputerów na całym świecie zawitała grafika i hipertekst oparty na HTML. Przedtem był tekstowy gopher, graficzny Mosaic zbudowany w NCSA (później sprzedany do Spyglass, następnie do Microsoftu), ale to Netscape Navigator udostępnił WWW dla mas.

To Netscape zbudował podwaliny Firefoxa w 1998. W tym samym roku, udziały rynkowe Netscape Navigator i Internet Explorer się zrównały. Później Navigator już nigdy nie odzyskał tak dobrej pozycji, jak w latach 1996 - 1998 (Netscape 72, Microsoft 18 w 1997 roku).

Z dniem 01.02.2008 Netscape oficjalnie zaprzestaje wsparcia dla swoich przeglądarek. To jest oficjalny koniec Netscape Navigator i koniec rozdziału pod tym samym tytułem.

Więcej: End of Support for Netscape Web Browsers na oficjalnym blogu Netscape

Vista + zdjęcia = panorama

Nigdy nie sądziłem, że za pomocą narzędzi dostarczanych defaultowo z systemem operacyjnym mogę zrobić tzw. stiching, czyli połączyć serię zdjęć w panoramę. Z Vistą mogę. I bardzo się z tego powodu cieszę.

Ciekawe ile czasu upłynie nim Adobe poda Microsoft do sądu za praktyki monopolistyczne, przecież to prawie jak przeglądarka dołączana do systemu…

Zanim pierwszej gwiazdki przyjdzie czas

Święta to czas oderwania się od pracy, rytuału 8.30-17.00, porannej kawy i spotkań. To także dobry czas by nabrać świeżego powietrza w płuca, odświeżyć głowę, otworzyć się na nowe pomysły, które jak wszyscy wiedzą, czasami potrafią przychodzić w najmniej spodziewanych okolicznościach.

Z perspektywy irlandzkiej emigracji okres przedświąteczny to najczęściej walka o bilety lotnicze w normalnych* cenach, pakowanie, szał zakupów w Dundrum lub na Grafton St. Podczas spotkań ze znajomymi najczęstszymi pytaniami są te związane ze świętami w Polsce - kiedy wyjeżdżasz, wracasz, za ile bilet i kiedy kupiony, jak z zakupami dla rodziny, etc.

Do standardów irlandzkich należą Christmas parties. Większość firm organizuje dla swoich pracowników imprezy przedświąteczne, często dość wystawne, tzw. black tie, czyli firmowe bale, na które panowie najczęściej muszą wypożyczyć smokingi czy zaopatrzyć się w muszki. Są też takie mniej oficjalne i luźne imprezy, po których poczta firmowa zasypana jest zdjęciami z szalonego wieczora, a w najgorszym przypadku linkami do filmów na YouTube. Niektórzy po takich imprezach życzyliby sobie by what happens in Vegas will stay in Vegas miało także zastosowanie w Dublinie.

W tym roku nie miałem okazji wykorzystania znacznej części mojego urlopu. Dlatego też zostałem prawie zmuszony do wykorzystania kilku dni w okolicach świąt. Tym samym, od poniedziałku (17/12) będę na urlopie trwającym aż do 30 grudnia. Mimo tego przymusu w przyszłym roku będę miał aż 37 dni urlopowych! Jednak w przeciwieństwie do dużej części Polonii nie ruszam w kierunku wschodnim…

God is my shepherd I shall not wantW poniedziałek spakowany, z aparatem i kilkoma obiektywami ruszam w Portugalię w poszukiwaniu “nowych horyzontów” fotograficznych. Jak już kilkakrotnie wspominałem na blogu, fotografia to moja pasja i staram się poświęcać jej każdą wolną chwilę. Tych jednak ciągle brak…

W Portugalii mam zamiar zabawić do przyszłej soboty, skąd wylecę do Wiednia na dwa dni. Ostatni raz byłem tam w 2001 roku i to jedynie przejazdem w drodze do Wenecji. Tym razem mam zamiar wspomóc swoją pamięć o tym wspaniałym mieście kilkoma klatkami w cyfrowym formacie.

W niedzielę, 23-go wylatuję do Krakowa na święta. 28-go wsiadam w samolot do Monachium by spotkać się ze znajomym ze Stanów. Pracujemy w tym samym zespole (choć dzieli nas ocean), John ma polskie korzenie - będzie o czym rozmawiać w światowej stolicy piwa. Powrót 30-tego grudnia do Dublina.

Przed taką dużą luką w obecności w biurze musiałem zakończyć kilka spraw, głównie związanych z moimi projektami. Stara i sprawdzona zasada mówi, że najwydajniej pracuje się na dzień przed terminem bądź wakacjami. Nic bardziej mylnego, choć to skandalicznie zła metoda robienia czegokolwiek.

O moich projektach słów kilka. W sierpniu 2007 pisałem o moim projekcie związanym z tworzeniem serwisu do zarządzania projektami (Project manager, czyli ja). Sprawa nabrała tempa (full swing), i rozwinęła się do poziomu EPM - enterprise project management. Przekładając to wszystko na język zrozumiały dla większości, zajmuję się wdrożeniem Microsoft Office Project Server 2007 i Microsoft Office Project Portfolio Server 2007 w mojej organizacji. Brzmi ciekawie, prawda? Jest także dość ambitne, ale w Microsofcie dokonujemy rzeczy niemożliwych codziennie, a cuda co dwa dni. Z powoduj projektu musiałem dokończyć kilka zadań, które sam sobie powierzyłem, napisać kilka dokumentów i raportów.

Poza firmą, złożyłem w zeszłym tygodniu propozycję projektu mojej pracy dyplomowej (B.Sc. Honours Degree in Information Systems and Information Technology, DIT) zatytułowaną High Throughout And High Performance Computing Network Models In Large Data Processing Environment. Moim celem jest budowa teoretycznego i praktycznego modelu sieci HTC/HPC. W mojej pracy będę m.in. analizował dwie sieci HTC/HPC, z którymi mam do czynienia na co dzień, w mojej firmie. Jeśli ktoś miałby jakieś ciekawe prace w tym zakresie, chciałby się podzielić swoją wiedzą dot. budowy systemów HTC/HPC w oparciu o oprogramowanie Microsoft, chętnie poczytam. Jeśli będą to dobre materiały nie będę szczędził linijki w części References mojej pracy.

Najprawdopodobniej to mój ostatni wpis przed świętami i pewnie także w tym roku, dlatego też chciałbym życzyć wszystkich wesołych i spokojnych świąt!

*normalna cena biletu z Zielonej Wyspy do Polski oscyluje w granicach 50-250 euro w dwie strony. Znane są przypadki 400-600 euro za lot tzw. tanią linia Ryanair, szczególnie w okresie świątecznym.

Firebug - zobacz co cię spowalnia

Firebug jest dodatkiem do Firefoxa, który doskonale pomaga w analizie ruchu między serwerami www i przeglądarką. Pozwala nie tylko na wyświetlenie kodu HTML, CSS, skryptów, obiektów DOM, ale pozwala na przyjrzenie się czasom ściągania poszczególnych elementów strony.

Na trop dodatku wpadłem dzięki Long Zheng i jego blogowi istartedsomething.

Postanowiłem przyjrzeć się jak wygląda ta sytuacja u mnie. Oto i efekt:

Gdybym nie korzystał z Google Analytics, nie miał filmików z YouTube, nie korzystał z analizy oglądalności z MSN (Getinau), moja strona ładowałaby się w ciągu 1/3 czasu w jakim ładuje się obecnie. Jednakże, wynik 1.37s też do złych nie należy, więc nie będę nic zmieniał.

Polecam Wam zapoznanie się z tym narzędziem, jeden z lepszych dodatków do Firefoxa, jaki znam.

The IT Room

Ponad dwa lata temu, widziałem od środka jaka panikę i niezrozumienie wśród kadry zarządzającej Dell’a w Irlandii wywoływało słówko blog czy rss. Oba te słowa były kojarzone ze spadkiem produktywności, obciążeniem sieci, problemami z prawem, pracownikami którzy zamiast pracować blogują o niczym, albo piszą rzeczy, których Dell nie chciałby by wydostały się “na zewnątrz”.

Dwa lata temu Dell dojrzewał do pomocy technicznej w postaci chat’a na stronie www. Później, zupełnie nieoczekiwanie pokazała się strona Direct2Dell.com zawierająca posty pracowników Dell’a. Brakowało mi jednak czegoś, jakiegoś pazura, wyrazistości i siły przebicia.

Dziś zobaczyłem The IT Room. I choć jest to w moim mniemaniu odgrzewany kotlet, w dodatku spóźniony, jednak jest to powiew świeżego powietrza, nowego spojrzenia na IT, które Dell próbuje pokazać na rynku. Good job guys! IT nie jest śmiertelnie poważne i nie samą pomocą techniczną człowiek żyje…




Disclaimer

All postings are provided "AS IS" with no warranties, and confer no rights. This weblog does not represent the thoughts, intentions, plans or strategies of Microsoft or any other company or organization. Because a weblog is intended to provide a semi-permanent point-in-time snapshot, you should not consider out of date posts to reflect current thoughts and opinions.
All software used by author of this blog come from legal sources.

Add to Technorati Favorites