Ponad tydzień temu na swojej stronie zamieściłem obrazek niebieskiego potwora z adnotacja: “Microsoft zmień świat albo wracaj do domu”. Od jakiegoś czasu chodzi za mną moja własna definicja czy też tłumaczenie tego, co to oznacza, ale zanim sam o niej napiszę, chciałbym zapytać Was: co takiego poeta miał na myśli? Czy chodzi o innowacyjność czy też jej brak, czy chodzi o kompleks Apple albo Google? Czy chodzi o tą nadętą bańkę jaką MS się stał, która zaczyna przypominać IBM? A może o kolory w Vista albo o problemy z Xbox 360? A może to brak porozumienia ze światem open source? Walka z Linuxem? Wpływ akcjonariuszy żądających lepszych wyników finansowych? “640K ought to be enough for anybody“?
Microsoft: change the world or go home. Pytanie za 100 punktów: co to znaczy?

A u mnie w draftach czeka wpis na ten temat od chyba miesiaca…
A moim zdaniem i w moim rozumieniu podejscie jest proste… Albo zmienimy ten swiat (my jako pracownicy MS), albo sobie mozemy isc do domu - bo jesli nie my to zrobimy to kto?
I takie jest oczekiwanie ludzi, taki jest przekaz tego obrazka…
Bo przeciez kto ma zmieniac swiat jak nie ludzie, ktorzy maja srodki, wizje i pomysly… I teoretycznie mysle, ze podobny komunikat mozna by wystosowac moze jeszcze do Google i… chyba juz nikogo.
Moim zdaniem autor jednak ma na myśli zapędy monopolistyczne małomiękkiego. Microsoft wprowadza produkty pełne błędów, wręcz niedorobione, a i tak biedny użytkownik nie ma wyboru, bo jak nie Windows to co? Linux? … Microsoft kiedyś chciał zmieniać świat, miał wizje, pomysły ale kiedy pojawiła się stała kasa to tak naprawdę przestał się rozwijać. Więc jak dla mnie mogą wracać do domu zastanowić się nad sobą i wrócić z nowymi pomysłami, nie skopiowanymi od hmm… innych. Microsoft powinien być bardziej otwarty na środowisko open source, jak novell, ibm, dell.
To tylko moje zdanie
@Mariusz. Tylko Microsoft i Google? Bez nich swiat nie da sobie rady? Tu sie calkowicie nie zgodze. Jak dla mnie, zmiana swiata jest mozliwa i konieczna na kazdym poziomie. Jakbym zył wedlug twojego założenia, to bym nie wychodzil z domu, bo co taka mroweczka jak ja moze zrobic.
Na IBC w tym roku właściwie wszędzie widoczne były Maki, całe targi to była popisówka Apple’a. Oczywiście podyktowane było to częsciwo mnóstwem firm wystawiającychy soft do montażu i emisji, gdzie królują MAc-i niemniej właściwie prawie zupełna nieobecność reklam Visty wyglądała nieco inaczej….:) Stoisko Microsoftu było schowane gdzieś na jakiejś antresoli i właściwie gdyby nie było umieszczone w spisie i wskazane przy pomocy wydrukowanej kartki papieru ze strzałką w górę na jednej z hal nikt nie miał szans na domyślenie się, że Microsoft na wystawie w ogóle istnieje.
Dla mnie Microsoft na IBC wypadł jakby się czegoś wstydził. Dziwnie to wyglądało troche jak na firmę kreującą się na lidera w branży…
Moim zdaniem autorzy grafiki widzieli Kargula i Pawlaka w trzeciej części ich trylogii “Kochaj albo rzuć”
Zobaczcie: “Zmień świat albo sobie odpuść -> Kochaj albo rzuć”.
Nie brzmi podobnie?
EDIT:
Zobaczcie: “Zmień świat albo sobie odpuść -> Kochaj albo rzuć”.
Moim zdaniem autorzy grafiki widzieli Kargula i Pawlaka w trzeciej części ich trylogii “Kochaj albo rzuć”
Nie brzmi podobnie?
No i wspólną częścią są w obu przypadkach są też stany (Chicago, Redmond)
Re-definicja “Our way, or the highway”?
Tak ja to odebralem.
Napisalem tutaj wielka epopeje o tym jak odbieram w/w sentencje, jednak IE sie wykrzaczyl (z jakiegos niejasnego powodu na ‘pracowym’ kompie mam tylko IE) i wszystko poszlo sie… Niech ta sytuacja bedzie komentarzem…
Witam,
Ja tez sklanialbym sie w strone interpretacji mowiacej, iz autor chce zeby MS zastanowil sie nad swoja przyszloscia i zweryfikowal cele. BTW. tez mam w pracy tylko IE7 i co jakis czas mi sie wysypuje. FF w domu nie sypnal mi sie jeszcze ani razu od paru lat (przynajmniej nie sam z siebie a jedynie z mojej winy). Poza tym wlasnie czytalem gdzies na diggu, ze Windows Update potrafi robic stealth update bez powiadamiania usera… no to ciekawie…
Ja swoj komentarz na ten temat juz na swoim blogu umiesciłem:
http://blogs.msdn.com/danieb/archive/2007/07/31/pl-microsoft-zmieniasz-swiat-albo-do-pakuj-manatki.aspx
Generalnie temat można potraktować z dużym hype’em lub po prostu jako pieszczotliwą maskotkę.
Idea jest prosta i myślę, że większość osób w MS odbiera ją tak jak napisał Mariusz. Zmieniasz swiat lub pakuj manatki i do domu.
Każdy kto pracuje w MS i ma kontakt z klientami doskonale sobie zdaje sprawe, ze takie jest ukryte oczekiwanie -> albo jestes murarz, tynkarz, akrobata z kapelusza wyjmujacy brynantowe rozwiazania albo mozesz isc do domu
Blue monster jest moim zdaniem pieszczotliwa odpowiedzia trochę tonujaca te oczekiwania z jednej strony z drugiej strony akceptacja, ze takie oczekiwania wobec MS są i super, ze są.
Michał, pytanie do Ciebie, po co Tobie Blue Monster?
Masz go w blogu, a w tym wpisie sam sobie chyba zadajesz pytanie: po co?
Zadajac pytanie czym jest dla Was blue monster chcialem sie przekonac, czy ktos ma podobne zdanie/opinie co ja.
Wiesz, fenomen korporacji polega na tym, że działają na rynkach o tempie iście na miarę XXI wieku, a naogól w środku działają z XIX wieczną angielską-wiktoriańską etykietą
Jak byłem młodszy i miałem czas na RPG grałem w LARPy na konwentach fantastyki. Praca czasem wygląda jak dobry LARP, lubiłem LARPy, można się przyzwyczaić
glossary:
LARP = live action role-playing