Każdy z nas dostaje oprócz standardowej dawki spamu (która jest proporcjonalna do wydatków na mechanizmy antyspamowe) korespondencję, którą można określić jako dziwną bądź zaskakującą. Czasami także są to emaile denerwujące czy też takie, na które brak sił by zmusić się do odpowiedzi.
Zacznę od najświeższego, który przyszedł do mnie zaledwie kilka dni temu. Pozwolę sobie go zacytować w całości zostawiając do swojej wiadomości jedynie pseudonim, adres email i IP autora:
stary weź usuń te swoje syfy.. bo polski informer nie wygląda tak sympatycznie…
bez urazy men heeh..
Cechy charakterystyczne każdego emaila od “fanów”:
- potrzeba wyrażenia konstruktywnej krytyki,
- ukryty interes, potrzeba zadania nurtującego pytania,
- udawanie bycia sympatycznym
W tym wypadku mamy wszystkie 3 warunki spełnione. Wręcz klasyka gatunku!
Nie odpowiedziałem na tą korespondencję, bo nie wiedziałem jak mam to zrobić (proszę o poradę). Autor w jednej linii zaprzeczył sam sobie (”stary usuń te syfy” i “bez urazy”) w dodatku używając słownictwa, którego nie rozumiem: informer. Z angielskiego jest to informator bądź donosiciel, także tytuł filmu z 1935 roku, albo piosenka kanadyjskiego piosenkarza reggae Snow; “The Informer” to także tytuł prasy online dla obcokrajowców mieszkających we Włoszech. Żadna z tych definicji nie pasuje do kontekstu. Blisko było z tą angielską wersją informatora, ale w ostatniej części wypowiedzi autor popełnił karygodny błąd, bo powinien był napisać “bez urazy man”, nie “men”. Poprawność wypowiedzi polega między innymi na tym, by nie być seksistowskim z zachowaniem zrozumienia słów, których się używa.
Dostaję też korespondencję, która łamie podstawowe zasady gatunku (patrz wyżej), nadużywając tym samym formy. Oto jeden przykład. Brak niestety konstruktywnej krytyki i przymilania się, za to 100% pytań nurtujących czytelnika:
Jeżeli Pan może,to bardzo proszę o pomoc.Problem dotyczy poczty OE 6.Odbieranie i wysyłanie działa bez zarzutu.Nie działa klikanie na link w oknie podglądu w skrzynce odbiorczej.
Tyle. Koniec. Żadnych pozdrawiam, miłego dnia, czy choćby wstępu, jak zrobił to kolejny piszący:
od pewnego czasu regularnie wchodze na Pana bloga wg mnie jest bardzo pouczajacy, kiedys widzialem zdjecie mnie rozsmieszylo a mianowicie zdjecie przedstawiajace ludzi z telefonami komorkowymi w dloniach z podpisem o tresci mniej wiecej o oddawaniu swiatla czy cos w tym stylu. przeszukalem troche Pana bloga i go nie znalazlem aby znowu sie z niego posmiac czy moglby mi go pan wyslac na maila lub chociaz linka do niego. z gory dziekuje. i pozdrawiam
Odbiór pozytywny: to co piszę jest pouczające. Co jednak ludziom zapada najbardziej w pamięć: humor. Przewrotność w IT? A może odbiór Internetu specyficzny dla pożeraczy kolorowej papki z TV?
Poproszę o więcej takiej korespondencji, nic nie robi tak dobrze dla zdrowia jak chwila intelektualnej rozrywki w emailach.

Popularnosc ma niestety swoje minusy.
Zaraz, moment… zapomniales wspomniec o tych wszystkich
rozwrzeszczanych nastolatkach slubujacych dozgonna milosc pod oknem! Chociaz to chyba bylby plus, czyz nie?
Co do kwestii “polski informer nie wygląda tak sympatycznie” - autor chyba mial na mysli, ze powinienes zapuscic i przestac myc wlosy, postarac sie o przepocony sweterek, okulary stosownej mocy i mocno zrzedliwa wizje swiata. Zeby swojsko bylo jak bedzie Cie odwiedzal na blogu
Ja w mojej dwuletniej karierze bloggera także doświadczyłem tego typu korespondencji i komentarzy. Ponieważ na moich irlandzkich blogach staram się opisywać wszystko co widzę, także rzeczy negatywne, zostałem już oskarżony przez kilku rodaków o “lizanie dupy Irlandczykom”, ale jednak autorami najciekawszych i najbardziej zabawnych komentarzy (choć o agresywnym i niechętnym przekazie) są Irlandczycy. Ponieważ w większości przypadków adres IP z którego wysyłano komentarze był taki sam, jednakże imiona komentujących się zmieniały, więc mój “fan” jest już od dawna zbanowany. Jeden z jego komentarzy był na tyle interesujący i zabawny, że postanowiłem zacytować go na moim blogu:
http://www.drakkart.com/eire2/2007/06/24/big-lol-mackozer-is-bad-for-irishmen/