W Internecie jest mnóstwo serwisów oferujących wyszukiwanie i możliwość zakupu on-line tanich biletów lotniczych. Poza dużymi firmami, takimi jak Expedia.co.uk, Travelocity.co.uk, ebookers.ie są także strony, które są jedynie wyszukiwarkami - pomysłowymi rozwiązaniami, które nierzadko wywołują reakcje podobne kiedyś do mojej: “czemu nikt na to wcześniej nie wpadł?”. Strony te, swoiste multiwyszukiwarki, są jedynie odnośnikami do serwisów, gdzie za uprzednio znalezione bilety można zapłacić. Nie zarabiają więc wprost na sprzedaży biletów, a mają jedynie procent z ich sprzedaży albo finansują się reklamami na swoich serwisach.
Ja takie strony porównuję do oprogramowania open source. Dobry pomysł, świetne rozwiązanie i mglisty model biznesowy bądź jego brak. Dużo osób z nich korzysta nie płacąc przy tym centa, a sama strona dzięki temu, że wyszukuje szybko, pobiera dane z wielu serwisów i pomysłowo wykorzystuje te dane pozwala nam dużo zaoszczędzić. Nad rozwojem oprogramowania siedzi po nocach kilku programistów, którzy piszą kod w imię hasła “bilety za 1 euro”.
Czasami można jednak wpaść w pułapkę. Zagadka dla spostrzegawczych: co wydaje Ci się rożne od pozostałych elementów poniższego obrazka?

Połączenie Dublin - Seattle, zazwyczaj cena oscyluje w okolicy 1000-1200 euro, zależy od sezonu, dni wylotu, etc. Dla spostrzegawczych ufundowałem nagrodę: darmowy ITblog do poczytania.
Powyższy obrazek pochodzi z serwisu kayak.co.uk. Jest jednym z kilku najlepszych wyszukiwarek połączeń lotniczych, jakie znam. Korzystam z jeszcze jednego serwisu: skyscanner.net (głównie dla low-cost’ów) i także sobie chwalę.
Do zobaczenia więc, gdzieś na lotnisku, w samolocie, w czasie przesiadki!
Jeśli komuś się wydaje, że powyższy artykuł jest o serwisach oferujących bilety, niech zastanowi się dwa razy…

Ostatnie komentarze