Dwa dni temu napisał do mnie Piotrek Konieczny, twierdząc jakoby nie widzi moich postów i komentarzy - tytuły, linki i podobne wyświetlały się u niego poprawnie, treści już brakowało.
Z ciekawości sam zainstalowałem Opere by sprawdzić ten fenomen, jednak wszystko było OK. Nadmienię, że pierwszy raz w życiu zainstalowałem Operę i przeżyłem
Dziś nad ranem dostałem emaila od Mariusza Kędziory, który obserwował podobny problem do tego, z którym borykał się Piotrek.
Z pomocą przyszedł nam program antywirusowy, który wykrył wirusa DoS-JS/Dframe.gen w kodzie mojej strony. Okazało się, że kod PayPal, który miałem zamieszczony w poście pt. “Dotacje PayPal na mojej stronie” był niekompletny. W odróżnieniu od kodu, który mam w prawym menu na dole, ten w poście miał kilkanaście znaków uciętych. PayPal do każdego przycisku dodaje kawałek kodu PKCS#7 (szyfrowanie podobne do S/MIME) - przypuszczam, w celach identyfikacyjnych.
Tutaj kryje się ciekawostka: kod, który był niekompletny, w dodatku w postaci zaszyfrowanej w żaden sposób nie mógł okazać się niebezpieczny, jak sugeruje Sunbelt Software. To jak jakby wyciąć z pliku EXE wszystko poza pierwszymi dwoma znakami (MZ) i twierdzić, że plik może być niebezpieczny. Niektóre programy antywirusowe wykrywają takie zagrożenia w plikach, które właśnie są całkowicie bezpieczne. Nazywa się to false positive i może napędzić niemało strachu, szczególnie osobom nie znającym metod działania programów antywirusowych.
Jeśli macie wątpliwości co do działania waszego programu antywirusowego polecam stronę VirusTotal.com, gdzie można podesłać wątpliwego pochodzenia pliki w celu przetestowania na 33 skanerach antywirusowych.

Co do Opery, jak próbowałem napisać prośbę w komentarzach o możliwość powołania się na tego bloga w naszym serwisie, nie zadziałały (e-mail też :))
Hej,
Ja mam od kilku dni problemy z wyswietlaniem Twojego bloga. Uzywam GReadera, i kiedy klikne na tytul wpisy przenosi mnie na bloga i widze tylko naglowki. Kiedy natomiast klikne na tytul juz na blogu, wszystko jest OK. Sluze zrodlem strony na maila w razie czego.
A skoro wspomniałeś już o false positive Michale to fakt, niekiedy takie właśnie “pomyłki” to mogą się okazać groźniejsze niż niejeden wirus
- tak myślę, że z 95% ludzi bez mrugnięcia okiem skasuje wszystko co program antywirusowy uzna za wirus.
Wszyskim im dedykuję takie fajne ostrzeżenie Marka Twaina:
“Be careful about reading health books. You may die of a misprint”
Ja także nie widzę treści wpisów i komentarzy od paru dni - w RSS są, na stronie nie ma. I treści tego wpisu też nie widzę i bynajmniej nie używam Opery, a Firefoksa
Dajcie znac jak wyszly testy.
ok już
Tak, u mnie też działa
Niestety u mnie nie pomoglo. Moze to wina Linuksa