Dzisiaj przekonałem się jak mało Internet ma wspólnego z anonimowością. Postanowiłem znaleźć starego znajomego, wiedziałem jakiej kiedyś używał ksywki i na tym de facto kończyła się moja znajomość jego obecności w sieci. Na jego nieszczęście, była to bardzo unikatowa ksywka.
Po godzinie szukania wiedziałem jaki miał samochodów w 2005, bo chwalił się wynikami spalania paliwa na forum maniaków samochodowych, znalazłem wszystkie jego profile na wszystkich serwisach randkowych (nie wszędzie używał tego samego pseudonimu, ale udało mi się znaleźć punkty wspólne), poznałem kilka jego adresów emailowych - poprzez serwisy randkowe i komunikatory IM, kilka jego ostatnich adresów IP, łącząc kilka danych zebranych w czasie tej godziny i szukając dalej poznałem jego adres domowy, numer telefonu, i numer … PPS (w Irlandii to coś jak numer PESEL w Polsce, używany przy rozliczeniach z urzędami skarbowymi, ubezpieczalniami, etc; należy go chronić i nie udostępniać osobom trzecim). Znalazłem jego CV, poznałem imię jego dziecka.
Na tym zakończyłem poszukiwania bo nie chciałem znać więcej szczegółów.
Wszystko co zebrałem było poniekąd dobrowolnie udostępnione przez mojego znajomego.
A teraz zastanów się przez chwilkę Drogi Czytelniku: na ilu forach, na które logujesz się ksywką, których używasz jeszcze w innych miejscach piszesz o rzeczach, które mogą pomóc cię zidentyfikować w realnym świecie? Ile serwisów, które odwiedzasz udostępnia logi serwera http (a w stringu URL akurat jest Twój nick)? Na ilu serwisach ofert pracy zostawiłeś swoje CV? Na ilu serwisach randkowych/wspólnotowych używasz tego samego emaila? A teraz zastanów się jaka jest szansa, że prawie wszystko to można znaleźć poprzez zasoby udostępniane na google.com? A czy przypadkiem nie rozmawiałeś na czacie, GG, Skype, IRC czy temu podobnym z jakąś blond 21-latką, której opowiedziałeś to i owo? Socjotechnika to potężna broń …

Przyznam Ci w 100% rację. Sam ostatnio szukałem znajomych, których prawie 10 lat temu pożegnałem w liceum. Okazuje się, że gro z nich istnieje w sieci i to właśnie na serwisach randkowych
Jakiś czas temu doszedłem do wniosku, że ciężko jest być całkowicie anonimowym i w tym momencie najważniejszą rzeczą staje się zachowanie prywatności.
Po nazwisku znajduję siebie wyłącznie na liście “Nie przeciw DRM”. Wystarczy to jednak, by żałować tego wpisu…
Trafne spostrzeżenia! Przyznać trzeba, że Twój znajomy prowadził dość aktywne życie sieciowe, że tyle szczegółów się dokopałeś.
Jak by znajomy prowadził stronę internetową (bloga), a potem go zamknął, to często zapoznać się można ze starą wersją poprzez http://www.archive.org/. Natomiast po IP można oczywiście odkryć miejscowość i kraj dostępu do Internetu dzięki http://www.maxmind.com/app/locate_ip, ale pewnie nie mówię nic nowego dla Ciebie.