Mój blogowy znajomy Jan P. Monsch zlinkował do mnie blogową "zabawę" polegająca na opisaniu w pięciu punktach czegoś prywatnego i zlinkowania do 5 innych blogów, których autorzy uczynią podobnie. Nie będąc dłużnym, tym bardziej nie psując zabawy, napiszę kilka zdań o sobie.
- O mój pierwszy komputer prosiłem się rodziców przez ponad rok. Wycinałem reklamy, ówczesnego prawie monopolisty, Optimusa z drugiej strony wtorkowej Gazety Wyborczej i uczyłem się zestawów komputerowych na pamięć. Wtedy też bez dostępu do jakiegokolwiek komputera nauczyłem się języka Basic. Z ksiązki, pisząc "algorytmy" na papierze. Nagrodą za wytrwałość był Optimus 486SX-25, 8 MB RAM, 80MB HDD w obudowie desktop z 14-calowym kolorowym monitorem. DOS'a dorzucili mi "gratis"
Rok 1994. - Do Irlandii przyleciałem dokładnie pierwszego stycznia 2005 roku nieistniejącym już bezpośrednim połączeniem LOTu o 06:30 rano z Warszawy. Na miejscu byłem w okolicach godziny 9 czasu dublińskiego. Dzięki temu wiem, żę na dzień dzisiejszy jestem w Irlandii już dokładnie 2 lata, 20 dni i około 14 godzin. Wieczora poprzedzającego przylot nie dane było mi świętować, mimo że był to Sylwester. Ponadto tego właśnie dnia - 31.12.2004 roku odebrałem klucze do swojego pierwszego mieszkania.
- Jedną z moich najlepszych koszulek polo kupiłem sobie z przypadku i z przymusu. Było to w lipcu 2005 roku podczas mojej podróży po Stanach Zjednoczonych. Mój bagaż zgubił się na trasie Los Angeles - Phoenix - Kansas City - Chicago i musiałem czekać na niego dwa dni. Zmuszony do zmiany ubrania poszedłem do WalMart i wybrałem pierwszą lepszą koszulkę i resztę ciuchów. Czasami przypadki okazują się najtrafniejszymi wyborami.
- Moją pierwszą piosenką, której tekst zapamiętałem od początku do końca była piosenka R.E.M "Loosing my religion". Obecnie na moim iPodzie piosenka ta zajmuje czołową pozycję na playlistach. I po ponad 10 latach wciąż pamiętam jej tekst.
- Zawsze dażyłem sentymentem duże samochody. Dlatego w Stanach jeździłem kabrioletem Chryslerem Sebringiem, na odwiedziny w Polsce nie wypożyczam nic mniejszego niż VW Passat czy Volvo S40, a w Irlandii posiadam Audi A4. Od tej normy odstawała 206'tka, którą jeździłem w Warszawie. Zacne to było autko, choć małe - miało wielką duszę
Moimi ofiarami zabawy w blog-tag zostają:
Dla kolegów piszących po angielsku, przygotuję wersję na blogu technetowym.

Ufff… Juz myslalem, ze znajde sie na liscie… Oni sie nie beda nudzic, za to ja mam co innego do roboty… :]
Dziękuję za otrzeźwiającą “pigułę śniegową” o poranku. Już myślę co napisać… i kogo wytypować na swoją ofiarę
Łańcuszek szczęścia?
Co mi tam, wchodzę… PR sam się nie podniesie, a jak się podniesie to może i szczęście przyniesie? Ale mi rym wyszedł…
Dzieki za zaproszenie ale mnie na PageRank nie zalezy, nawet dla zabawy
To ja sie tu tez dopisze. Milo mi w tak doborowym gronie byc
Pomysł świetny i nie tylko ze względu na page rank
Takie informacje czynią sylwetkę autora blogu trochę bardziej barwną i spersonalizowaną.
Potwierdzam, że przypadkowe zakupy mogą okazać niezwykle udane:
Ongiś, gdy przemierzałam tzw. ruski targ w Białymstoku zaczepiła mnie jedna ze sprzedających, bym kupiła rajstopy, bo ona chce już wyjeżdżać. Kupiłam dwie pary i były to rajstopy najbardziej długowieczne, noszone chyba około roku…
@Michal:
. Jestes w Irlandii 31 dluzej
.
Mamy luty
Pzdr.
T.
ciekawy pomysł…
Ciekawe
Pozdrowienia tymczasem z Polski