Świadomość posiadania akcji dużych firm IT przynoszących duże zyski jest bardzo kusząca, ale perspektywa dużych zarobków na takich akcjach jest jeszcze ciekawsza. I nawet nie poruszam tutaj tematu inwestycji długofalowych, gdzie inwestorzy bardziej zainteresowani są ogólną strategią firmy i kolejnymi nowościami na rynku ale rynkiem spekulacyjnym - kup 20 akcji, za 15 minut sprzedaj, zarób 10 tysięcy dolarów.
W ciągu ostatnich trzech tygodni chyba najlepszą inwestycją spekulacyjną był Apple Inc. (wcześniej Apple Computer Inc., APPL na Nasdaq). Między 8 a 10-tym stycznia ceny akcji poszybowały z $85.47 do $97.00, z małą korektą do $94.62 12-tego stycznia, by osiągnąć lokalny rekord $97.10 16-tego stycznia. To blisko 12% zwyżki! Powód? Prezentacja nowej zabawki z literką "i" z przodu, tym razem iPhone za $500 w konfiguracji z 8GB pamięci, 9-tego stycznia na MacWorld w San Francisco.
Giełda zawsze rządziła się swoimi prawami. Jeśli zrozumiałym jest, że firma zwyżkuje, bo przedstawia dobre wyniki finansowe (co w przypadku Apple akurat jest prawdą), tak w tym wypadku mamy prezentację prototypu, który na marginesie jest bardzo drogi i jeśli wierzyć pogłoskom producent nie ma zamiaru dopuszczać oprogramowania innych firm by działały na iPhone, co może powodować, że reakcja giełdy była co najmniej przedwczesna. W tym wypadku najważniejszy był Steve Job i "wow factor". Te dwa czynniki sprawiają, że Apple Inc. będzie jeszcze długo dość łakomym kąskiem dla inwestorów.
Bym nie był stronniczy, choć jak niektórzy twierdzą, że i tak jestem, Google w tym samym czasie łagodnie piął się do góry, Microsoft odnotował podobny wzrost co Apple, z tą różnicą, że MSFT miał 9, a nie 12% zwyżki. Dell znów topnieje, HP wręcz przeciwnie.


To, ze nie bedzie to cacko obslugiwac innego oprogramowania to normalka na tym rynku. Nie mowie, ze mnie to cieszy, po prostu tak jest. Co do reakcji gieldy, to to jest jej piekno, ze nie zasze jest przewidywalna, no risk no fun