Ukryć wirusa, czyli podręcznik niebezpieczeństwa sieciowego

W sieci krążą setki tysięcy odmian najróżniejszego rodzaju zagrożeń dla sieci i komputerów. Nazywane są wirusami, trojanami, malware, spyware – różnie w zależności od tego co robią i jak się zachowują. Oczywiście, każdy kto ma choć odrobinę oleju w głowie wie co się „tam” kryje i najczęściej wie czego można się spodziewać, a co jeszcze bardziej mądrzejszy ma program antywirusowy. Czy to jednak oznacza, że z programem do wykrywania i usuwania tego typu zagrożeń jesteśmy bezpieczni? Nic bardziej mylnego!

Chcę Wam tutaj przedstawić testy, jakie wykonał Jan P. Monsch z Zurichu z różnymi odmianami dokumentów Worda – doc, dot, xml, html, mht i rtf.

Do testu wykorzystał dwa dobrze znane wirusy – eicar i netsky . Pierwszy nawet wirusem nie jest, a jedynie ciągiem znaków powszechnie rozpoznawanych jako wirus, drugi jest dość dobrze znanym robakiem z 2004 roku występujący w wielu odmianach. Do testu wykorzystano witrynę Virustotal, gdzie autor miał do dyspozycji 27 programów antywirusowych.
Rezultaty były dość zaskakujące. Jeśli czysty plik wirusa lub program wykonywalny z doklejonym kodem wirusa był rozpoznawany przez wszystkie programy antywirusowe, tak z wykrywalnością w pozostałych plikach Word’a było dość kiepsko. Oto wyniki:

  • DOC – eicar 20/27, netsky 21/27
  • DOT – 20/27, 20/27
  • RTF – 14/27, 14/27
  • Word 97-2003 & 6.0/95 – 14/27, 14/27
  • Strona HTML w archiwum ZIP – 9/27, 10/27
  • MHT – 8/27, 9/27
  • XML – 3/27, 3/27

W tym miejscu nie będę cytował wyników wszystkich programów antywirusowych, zaprezentuję jedynie najlepsze i najgorsze wyniki:

  • AntiVir – eicar 4/7, netsky 6/7
  • Authenium –6/7, 6/7
  • AVG i Ewido– 0/7, 0/7
  • F-Prot i F-Prot4 – 6/7, 6/7
  • Ikarus – 0/7, 0/7
  • Kaspersky – 6/7, 6/7
  • McAfee i Microsoft – 7/7, 7/7
  • NOD32v2 – 0/7, 0/7
  • Panda i Sophos – 6/7, 6/7
  • Symantec 2/7, 2/7
  • UNA – 0/7, 0/7

Autor dokonał jeszcze testu na skanerze ClamAV działającym na serwerze pocztowym Postfix. Eicar i netsky był wykryty tylko w formatach DOC i DOT, reszta dokumentów i plików przeszła niezauważalnie.

Niektórzy zapewne zaczną się zastanawiać jak możliwe jest „schowanie” kodu wirusa w formach XML. A oto i przykład:
< ![CDATA[[binaria]]>.
Po bardziej szczegółowe informacje zapraszam do lektury dokumentu „Detection Rate of Alternative Word File Formats” autorstwa Jana P. Monscha.

Słowem zakończenia chciałbym jedynie dodać, że zagadnieniami wirusów, metodami wykrywania i korespondencją z firmami produkującymi oprogramowanie antywirusowe zajmuję się zawodowo od około 6 miesięcy, od momentu przyjścia do Microsoftu.
Cytowane tutaj wyniki nie mają na celu przekonanie Was do instalacji 27 programów antywirusowych na swoim komputerze w celu podniesienia stopnia wykrywalności zagrożeń, ale poinformowanie o potencjalnym niebezpieczeństwie kryjącym się nawet w plikach tekstowych (XML jest przecież formatem szeroko stosowanym w komunikacji między systemami i programami i stanowi ważne ogniwo procesów biznesowych).

15 Responses to “Ukryć wirusa, czyli podręcznik niebezpieczeństwa sieciowego”


  1. Gravatar Icon 1 frob

    Dzisiaj jest piatek 13. Boo ! :]

  2. Gravatar Icon 2 Sceptyczny

    Czy ten test wogole ma jakis sens? Po co szukać sygnatury wirusa zarażającego tylko exe w doc, html, xml itp?

  3. Gravatar Icon 3 Michal
    @sceptyczny: po to, by wiedziec gdzie jest zagrozenie, po to by moc je przewidziec
  4. Gravatar Icon 4 Irma

    Jestem raczej laikiem, pozwolę sobie jednak na wypowiedź.
    Przez mój skromny PC z Windows 98 SE nie przechodzi zbyt wiele plików, które wymieniasz.
    Zdarzyło mi jednak się testować pliki na multiskanerach i nie zgodzę się co do werdyktu: AntiVir ma statystycznie wyźszą wykrywalność i - szczególnie ostatnio (około roku) - nie zdarzył mi się żaden wypadek.
    Ba, nawet jedno rozpoznanie wprawiło mnie w zakłopotanie:
    plik rks.exe z nieoficjalnego serwis packa dla mojego systemu został rozpoznany jako zainfekowany TR/FlashKiller.B, czyli jakaś trudno wykrywalna pozostałość po słynnym wirusie Czarnobyl.
    Do dziś ciekawa jestem, czy rozpoznanie był zasadne (plik jednak nie został w moim systemie - zresztą jest zbędny :))
    Zdarzyło się też, że AntiVir orzekł - wskutek heurystyki - że X-Cleaner skaner jest szkodliwym kodem i nie pozwolił go uruchomić (w Operze).
    Reasumując: nie podważam zagrożeń, ale dostrzegam skutki konkurencji pomiędzy producentami softu.
    Soją drogą wymienione przez Ciebie, zagnieżdżone fragmenty kodu w plikach Worda z pewnością nie są tak groźne jak w plikach .exe.
    Jakich warunków trzeba, by je uruchomić, jeśli trudno je odkryć?

  5. Gravatar Icon 5 Michał Osmenda
    @irma: rozumujac tak jak ty, mozna byloby pozwolic tysiacom wirusow na pobyt na dysku twardym, ale dopoki nie sa w plikach wykonywalnych, wszystko byloby OK.
    To jest BARDZO ZLE podejscie uragajace jakimkolwiek standardom bezpieczenstwa, bo czasami wystarczy Word czy inny edytor bedacy w stanie uruchomic VBScript i juz mamy REALNY problem.
    A co do “werdyktu” - to nie sa prorokokowania, to jest wynik doswiadczenia, ktore mozesz wykonac sama.
  6. Gravatar Icon 6 ptashek

    Autor napisal:
    This paper demonstrates the decoding capabilities of AV products in case
    of alternative file formats when used in a gateway scenario. Or in other words it about
    delivery vectors and not attack vectors.

    To, ze wirus lezy na komputerze ofiary zaszyty w formacie pliku, ktory nie jest jego “naturalnym srodowiskiem”, nic nie znaczy. Tak jak granat nie wybuchnie bez wyciagniecia zawleczki, tak i wirus nie zarazi systemu bez stosownych procedur.

    Cos tego wirusa musi zdekodowac i wykonac. W takim przypadku heurystyka i biezacy monitoring pamieci powinny zalatwic reszte, jesli mamy w miare niezly program antywirusowy.

    Z calym szacunkiem dla autora, ale ten artykul wnosi tyle, ze nic nie wnosi.
    Po prostu pokazuje, ze silniki dekoderow/filtrow w oprogramowaniu antywirusowym sa rozne u roznych producentow.

  7. Gravatar Icon 7 Michał Osmenda
    @ptashek: tym samym posiadanie programu antywirusowego jedynie zmniejsza ryzyko “zarazenia” komputera wirusem (w jakim stopniu, to wynika z tego dokumentu), a wazniejsza jest swiadomosc jak mozna wirus przetransportowac. Czyli znow dochodzimy do meritum kazdej publicystyki: informowac, by uswiadomic. I to, i tylko to, bez dyskredytacji jakichkolwiek producentow oprogramowania antywirusowego, bylo moim zamiarem przy publikacji tego posta.
  8. Gravatar Icon 8 ptashek

    Nie Michal, z tego dokumentu nie wynika jak posiadanie oprogramowania antywirusowego zmniejsza ryzyko zarazenia komputera wirusem, bo autor nie probowal nawet udowodnic swoich “odkryc” w praktyce (czyt.: nie probowal zarazic). Jesli udowodni, ze tak spreparowanymi plikami uda mu sie zarazic - bez wykrycia - komputer ofiary, uwierze ze ma racje.

  9. Gravatar Icon 9 Michał Osmenda
    @ptashek: to jedynie kwestia czasu, innego wirusa lub programu, który potrafi uruchomic binaria zapisane w XML.
    Dokument ten dotyczy skali wykrywalnosci i to jest chyba najwazniejsze, nieprawdaz? Coz z tego, ze najlepsze programy potrafia wykryc 90% zagrozen, skoro przepuszczaja 10%?
    Pamietasz, kiedy kilka lat temu pojawily sie wirusy-makra w dokumentach worda? Producenci oprogramownia antywirusowego musieli szybko nauczyc sie jak zbudowane sa pliki doc i dot by moc rozpoznawac nowe zagrozenia. Ta nauka nie ma konca i chyba najwyzszy czas by nauczyc sie nowych formatow.
  10. Gravatar Icon 10 ptashek

    OK, to moze napiszemy proof-of-concept? :-) I jak sam wspomniales, ta nauka nie ma konca. Nigdy nie bedzie programu AV, ktory wykryje 100% zagrozen. Jesli wykrywa 90%, dla mnie jest w scislej czolowce.

  11. Gravatar Icon 11 Irma

    Michał, nie lekceważę zagrożeń :)
    Dotknęło mnie trochę, że mój antywirusowy monitor nie wypadł w testach dobrze. :/
    Nie tylko z wygody w Internecie bywam Operą, która nie uruchamia niebezpiecznych formatów.
    A wirusy w jpg-ach antywirus mi zgłasza. Kiedy zetknęłam się z tym pierwszy raz, byłam zaskoczona.
    Zresztą dotychczas wiele osób nie dowierza mi, że w grafice można ukryć niebezpieczny kod (i to tych znacznie lepiej obznajomionych z informatyką ode mnie). Prawdopodobnie ten typ zagrożenia masz na myśli (za cytowanym autorem testów).
    Cieszę się, że Twoja Firma jest świadoma.
    Wspomnę jeszcze o tym, że czasem - by nie inspirować niewłaściwych ludzi - lepiej nie pisać o zagrożeniach, zanim nie znajdzie się sposobu obrony.

  12. Gravatar Icon 12 ptashek

    Troche zbaczajac z tematu ale w kontekscie ujawniania zagrozen przed znalezieniem sposobu na obrone:

    Jestem zwolennikiem “full disclosure”. Ujawnienie luk/zagrozen w tym samym czasie i producentowi danego oprogramowania i jego uzytkownikom wysyla pozadany sygnal: piszcie swoje oprogramowanie tak, aby nie bylo w nim dziur, to nie bedziecie mieli problemu. Inaczej nikt nie bedzie sie specjalnie spieszyl z poprawkami, az jakas grupa zacznie aktywnie wykorzystywac problem do niecnych celow. Microsoft, Symantec i inni wielcy sa liderami takiego podejscia, choc trzeba przyznac, ze Microsoft od pewnego czasu robi sporo sam z siebie.

    Ile zajelo zalatanie ostatnich dziur w Wordzie i PowerPoint’cie? Kilka tygodni. Czy zostalyby zalatane, gdyby nie fakt, ze informacja o problemie pokazala sie w sieci razem z dzialajacym kodem wykorzystujacym luke? Nie. A przynajmniej nie tak “szybko” (jak na Microsoft).

    I badzmy szczerzy: im mniej luk w oprogramowaniu, tym wirusy maja mniej mozliwych drog infekcji i problem w pewnym momencie zaczyna sprowadzac sie glownie do edukacji uzytkownikow - w ramach prewencji.

  13. Gravatar Icon 13 Irma

    @ptashek,
    każdy, kto jest twórcą, także oprogramowania, wie, że trudno stworzyć dzieło doskonałe :)
    Leonardo da Vinci był ogarnięty ideą doskonałości.
    W praktyce jednak ulepszanie (w tym “łatanie” oprogramowania) jest raczej trudne do uniknięcia.
    Jeśli twórcy potrzebują tego miecza obosiecznego, jakim jest publikacja, nie świadczy to o nich najlepiej, a szczególnie, gdy to - jak piszesz - wielcy tego świata :)
    Gdybym ja odkryła lukę, najpierw wysłałabym informację do twórcy, a dopiero przy braku reakcji publikowałabym swoje odkrycie ku przestrodze użytkowników.

  14. Gravatar Icon 14 Jan P. Monsch

    Hi Mike

    I am the author of the alternative word format paper. Since I do not understand the polish comments in your blog I would be interested in a short English summary on the discussions.

    You might be interested to read the following blog which states that HIPS seem to better detect malware than AV products:
    http://mcwresearch.com/archives/344

    Kind regards
    Jan P. Monsch

  1. 1 Amatorszczyzna hacking.pl at ITblog

Leave a Reply




Disclaimer

All postings are provided "AS IS" with no warranties, and confer no rights. This weblog does not represent the thoughts, intentions, plans or strategies of Microsoft or any other company or organization. Because a weblog is intended to provide a semi-permanent point-in-time snapshot, you should not consider out of date posts to reflect current thoughts and opinions.
All rights reserved. Quotations from this blog require author's written approval.
PL: Wszelkie prawa zastrzeżone. Cytaty z tego bloga wymagają pisemnego zezwolenia autora.

Add to Technorati Favorites