Moje dwa dni z notebookiem Macbook Pro

Odkąd tag apple na stałe zagościł na moim blogu postanowiłem ostatecznie przekonać się o czym tak naprawdę piszę … tak - w końcu i nareszcie!

Przez dwa dni miałem okazję bawić się Macbookiem Pro 1.83GHz Intel Core Duo, 1GB RAM i 80GB HDD z MacOS X 10.4.5. Chciałem sprawdzić czy mógłbym zastąpić swojego Dell’a czymś ze stajni Apple.

Zaczęło się dobrze - desktop wygląda super, świetna grafika i duuużo miejsca. Trochę czasu zajęło mi przekonanie się, że użycie ikonki X (tej czerwonej jednej z trzech - czerwonej, żółtej i zielonej) nie zamyka aplikacji, tylko ją dziwacznie chowa zostawiając górne menu tak, jakby aplikacja wciąż działała (i faktycznie tak jest). Dopiero użycie kombinacji AppleKey (Command) + Q zamyka program.
Do tej pory nie wiem gdzie jest PageDown i PageUp, bo takowe klawisze nie istnieją na klawiaturze MacBook’a a kombinacja Command + Up albo Command + Down przesuwa mnie odpowiednio na górę albo na dół strony. Podobnie z End i Delete.
Zagadką dla przyzwyczajonego użytkownika Windowsów, jakim jestem była instalacja aplikacji. Końcowym zadaniem zawsze okazywało się przesunięcie dopiero co “zainstalowanego” do katalogu aplikacji. Tak jakby aplikacja sama nie mogła tego zrobić? Czy to tylko moje dziwne przyzwyczajenie?
Codziennie zadania, do których na notebooku dla mnie zalicza się sprawdzanie poczty, www, rss, edycja grafiki i słuchanie muzyki na iTunes wypadły znakomicie, chociaż wole Firefoxa od Safari (IE5 kompletnie wariuje wyświetlając cokolwiek AJAXo-podobnego). I o dziwo, wszystko co działa na Macu zajmuje znacznie mniej miejsca w pamięci niż ich odowiednik na PC (Finder zajmuje 22MB ale w porównaniu do Explorera, 18MB, jest świetną wyszukiwarką; na PC svchost.exe który z użytkownika punktu widzenia nie robi za wiele, choć pełni ważną funkcję w systemie, zajmuje 29MB; wszystkie programy na świeżo uruchomionym Macbook’u zajmują 110MB w pamięci - mimo, że Activity Monitor twierdzi że używa 770MB!). Bynajmniej nie oznacza, że działa szybciej! Nie mogę się o tym przekonać, bo nie mam porównywalnych platform.
Bardzo podoba mi się Dock - coś jak pasek z aplikacjami - świetne, szczególnie kiedy przesuwa się myszką nad ikonami. Aplikacje, które są uruchomione oznaczane są dodatkową ikoną, coś jak strzałką do góry.

To co przez te całe dwa dni doprowadzało mnie prawie do furii była temperatura do jakiej komputer się nagrzewał gdy był podłączony do sieci. W porównaniu do Macbooka mój Dell jest zimny jak lód, nawet kiedy wentylator kręci się jak oszalały (btw, tak jakby w Macu nie było żadnego wentylatora!). Czas pracy na baterii nie był porażający - nieco dłużej niż godzina bez użycia CD i przy ustawieniu na oszczędzanie baterii. To kiepski wynik, spodziewałem się czegoś więcej. Brak jakiejkolwiek diody świadczącej o pracy dysku (którego nie można usłyszeć w żaden sposób) też jest troszkę denerwująca - zastanawiałem się kilka razy co robi komputer i czy przypadkiem robi to o co go proszę, czy też “wisi i się zastanawia”. Przydatna przydałaby się także ikonka aktywności sieciowej - tak, by wiedzieć czy coś jest przesyłane. Nazwijcie mnie windziarzem, windowsowcem czy jakkolwiek, ale akurat ta informacja jest dość przydatna, choćby dla diagnostyki sieci. A jeśli już o sieci mowa - za każdym uruchomieniem musiałem na nowo konfigurować sieć bezprzewodową, a uzyskiwanie adresu IP z routera (czy cokolwiek Mac w tym czasie robił) trwało podejrzanie długo - zawsze ponad minutę po uruchomieniu systemu. I dlaczego do diabła nie można kompletnie “położyć” wyświetlacza na biurku (180 stopni w stosunku do klawiatury)?
Przygoda zakończyła się jakimś cudem na restarcie i mrugającej ikonce katalogu ze znakiem zapytania. Jak przekonałem się na stronach pomocy Apple ponowna instalacja systemu jest koniecznością. No cóż, ale było miło. Nie wiem czy na tyle miło, by jednak się przesiąść.

7 Responses to “Moje dwa dni z notebookiem Macbook Pro”


  1. Gravatar Icon 1 fascik

    Jak ja Ci zazdroszczę tego MB Pro :-) Jak na razie marzy mi się PB lub IBook G4, jednak całkowita migracja ciągle jest odsuwana w czasie :-(

  2. Gravatar Icon 2 Cypherq

    Może producent uważa MCBooka za produkt “niezatapialny”. Po co mu diody do diagnozowania, skoro działa zawsze? Chociaż przyznam, że sam również - przyzwyczajony do diod i odgłosu pracującego dysku - często zaniepokojony zastanawiałem się czy “TO” jeszcze pracuje czy już się zawiesiło… Próbowałeś mierzyć temperaturę? Może wydaje Ci się, że rzeczywiście MC się tak nagrzewa? Bo nie mogę uwierzyć, że taka konstrukcja ma tak kiepskie chłodzenie.

    Oprogramowanie to chyba najsłabsza strona Apple. Cuda przy instalacji, brak automatycznej konfiguracji sieci (i wielu innych rzeczy), no i ta stabilność. Nawet na Linuxach nie ma już takich cudów. Ale wydajna implementacja Docka pod XP marzy mi się od dawna ;)

  3. Gravatar Icon 3 Saku

    Coz zawsze mozna zainstalowac starego dobrego XP ;) Co mnie, jeszcze jakis czas temu, strasznie denerwowalo na Mac’ach to jedno-przyciskowe myszki.

  4. Gravatar Icon 4 Fabrik

    Apple Dock

    Soft …. Y’z Dock - podobnie wygląda…. 0.8.3 to (chyba) jego obecna wersja
    Pod XP działa stabilnie, a uruchomione aplikacje odznaczają się od innych..

    Zoom po zbliżeniu myszki jest bardzo ciekawy.. :-) Pozdrawiam

  5. Gravatar Icon 5 Cypherq

    Znam tę aplikację. Owszem, stabilna i funkcjonalna. Tylko jak czasami pamięć wycieknie…

  6. Gravatar Icon 6 heniek

    panowie od windowsa kupcie sobie lepiej jakis dobry kalkulator.myszka z jednym przyciskiem…..?

  1. 1 MacPro at ITblog

Leave a Reply




Disclaimer

All postings are provided "AS IS" with no warranties, and confer no rights. This weblog does not represent the thoughts, intentions, plans or strategies of Microsoft or any other company or organization. Because a weblog is intended to provide a semi-permanent point-in-time snapshot, you should not consider out of date posts to reflect current thoughts and opinions.
All software used by author of this blog come from legal sources.

Add to Technorati Favorites