Praktyczny przykład sprawnie działającego ePaństwa to nasz niedaleki sąsiad - Estonia. W ciągu kilku lat udało się przekonać ludzi do Internetu i tak:
- darmowe punkty WiFi w każdym mieście
- dowód zawiera chip, wystarczy znać PIN by dostać się do stron ePaństwa
- można zamówić ubezpieczenie
- można sprawdzić dane samochodu i prawa jazdy
- można opłacać podatki, cło, składkę emerytalną
- można przeczytać o toczących się wobec danego obywatela sprawach sądowych i administracyjnych
- można przeczytać kto z urzędników potrzebował dostępu do danych osobowych
- 82% obywateli składa deklaracje podatkowe przez Internet
- można sprawdzić komu samorząd Tallina sprzedaje grunt i za ile
- można komunikować się ze wszystkimi urzędami poprzez Internet
Brzmi jak bajka? Nie, to działa. Kogo w Polsce trzeba przekonać, wybrać albo nie wybrać by mieć taki system?
Szczegóły na gazeta.pl


Nie wiem na ile badanie bylo wiarygodne ale widzialem dzisiaj informacje ile osob w Eire uzywa broadband. 8%. Ten kraj nawet nie moze zblizyc sie do granicy przyjetej przez EU dla krajow rozwinietych technologicznie ktora wynosi 15%. Normalnie mi szczeka opadla, ale z drugiej strony wcale sie nie dziwie skoro jedyne wyjscie w niektorych zakatkach kraju to dial-up…
Zwroc tylko uwage, ze w calej Estoni mieszka mniej ludzi niz w Warszawie czy Dublinie (ok 1.3mln). W malym panstwie wszystko latwiej przychodzi… (mniej jest ludzi, ktorzy moga to spier.olic)