Czy mieliście kiedyś jakieś negatywne przygody z pomocą techniczną Dell’a? Pytam o negatywne, bo o pozytywnych raczej nikt nie pisze.
Ja przeszedłem przez dwudniową batalię o naprawę mojej drukarki. Zastanawiam się czy to opisać. Napisałbym to po angielsku by miało większe pole rażenia.

Nie smuc tutaj tylko pisz. Chetnie sie posmieje
Ja również z chęcią poczytam. A czy ja miałem jakieś przygody z pomocą DELL-a? No może jedną….
Po kilkunastu telefonach udało mi się w końcu trafić na wolną linię. Pani z centrali łączy mnie z działem wsparcia serwerów. Po chwili odbiera koleś z działu serwerowego i standardowa moja gadka:
- Dzień dobry, Jan Kowalski z tej strony, z firmy XY. Mam problem z DELL Poweredge 4400.
Koleś:
- Tak słucham.
No to zaczynam nawijać, że service tag taki a taki, system operacyjny taki a taki… itd. Opisałem po krótce błąd, podałem szczegółowe dane błędu. Koleś w tym czasie ani słowa nie powiedział. Gdy już skończyłem swój wywód gość do mnie:
- Przepraszam Pana, proszę zadzwonić za 20min. bo kolega właśnie poszedł na przerwę.
OMG! Myślałem, że wyrwę mu migdałki przez słuchawkę
Przyjezdza koles do serwisowania blade’a Dellowego, stoi przed nim i pyta sie ktory to ??? Po wskazaniu od reki bierze telefon i dzwoni do przyjaciela, po czym slychac rozmowe:
” Ty mam tutaj takiego dzinego Della, jakis taki na pionowo”
po chwili slychac
” Aaaa ok, tez nie slyszales ????”
Po czym poprosil administratora o instrukcje od blade’a ;)))))))
Ja jeszcze Della prywatnie nie uzywalem na szczescie ale widzialem ostatnio po opisie na gg ze kolega z ktorym kiedys pracowalem uruchamial blade’a w robocie…
Mialem pozostawic ten fakt bez komentarza ale jednak musze to powiedziec: “No one was ever fired for buying IBM” :]