Komunikacja emailowa (jedna linijka to jeden email, każda kolejna osoba jest dołączana do CC)
- John, czy możesz mi dać uprawnienia do zasobów na serwerze?
- Mike, nie wiem czy mogę, zapytam Ann. Ann, kto zarządza dostępami do serwera?
- John, przekażę to Tomowi, on ostatnio coś zmieniał w dostępach. Tom, pomożesz Johnowi?
- James, sprawa aktualizacji AD wydaje się większa niż było to omawiane na spotkaniu z dev-team, czy możesz zobaczyć czy nowe poprawki nie namieszały nic w ustawieniach na serwerze? Dzieki, Tom
- Dave, sądzisz że to soft czy sprzęt? Dołączam IT.
- Mark, wydaje mi się, że nie ujmowaliśmy tego w planach, włączę to do dyskusji w następnym tygodniu. Trzeba będzie przetestować kilka zagadnień. Richard, możesz postarać się o zabookowanie pokoju i zebranie dev-team’u by omówić kwestię dostępu i ostatnich poprawek?
- [...]
Po kilkunastu emailach, gdzie zostali dopisani do CC bogu winni ludzie odzywa się sekretarka:
- Mike, dałam ci dostęp do raportu, o który prosiłeś.
Dilbert? Nie. Rzeczywistość. (imienia i sytuacja zostały zmienione, poczucie bezradności pozostało).

Dobre
Bardzo, nawet.
Juz to widzialem i wciaz widze, im wieksza firma tym gorzej. Brakuje jeszcze ticketow no i systemu do logowania wszystkich zmian, w ktorym wpisanie informacji zajmuje wiecej czasu niz wykonanie wlasciwej zmiany.
Be corporated… :]
Czemu powyzsza sytuacja wydaje mi sie nad wyraz znajoma? Deja vu?
Skomentować warto, chyba wszędzie jest to samo … ale skąd to się bierze ?
Ja chyba wiem. Strach przed odpowiedzialnoscia. Latwiej przeciez na kogos zrzucic niz samemu byc odpowiedzialnym, w koncu szansa porazki przy braku wiedzy jest nieporownywalnie wieksza niz szansa powodzenia.
A teraz pomyslcie jaka jest bezradnosc w jednostce budzetowej (czytaj gminnej). To nie jest codziennosc, to normalny tryb pracy.