Jest takie określenie - mail storm - "an excessive amount of e-mail messages being sent and/or received. Mail storms can occur naturally such as when everyone returns from a long holiday, or they can be created by viruses to purposely slow down a company's networks". Takim popularnym wirusem jest chyba praca.
Ile emaili dostajecie dziennie? Liczycie w sztukach, dziesiątkach czy już setkach?
Ja wczoraj dostałem równo 300, dziś 176. I nic się nie dzieje, to po prostu normalny dzień w pracy.


Jeżeli do mnie przyjdzie powyżej 10 to to jest święto. No, chyba, żeby liczyć spam, to wtedy tego jest sporawo
OK - a liczysz listy dyskusyjne? Zamówione mailingi? Czy tylko maile work - friends related? Bo odpowiedni dobór zmiennych zmienia mocno statystyki
Ja mowie tylko i wylacznie o emailu w pracy. Nie licze skrzynek prywatnych. Nie jestem na zadnej liscie dyskusyjnej, oprocz firmowych work-related. Nie dostaje tez zamowionych mailingow, bo ich nie zamawiam. A te niezamawiane sa przeze mnie usuwane i nie liczone.
no ja mam ze 3 cyferki… choc jakby dodac te od outages@domenafirmywktorejpracuje.ie, to pewnie mozna i jeszcze jedna dopisac
W firmie dziennie kolo 50. Prywatnie 5-10, czasami nic.
Ilość maili work-related zależy ciut od kultury organizacyjnej w firmie. Po odfiltrowaniu maili z list dyskusyjnych czy też informacji zamówionych pozostaje mi aktualnie w skrzynce niewiele. Ale to wynika z niskiego poziomu zinformatyzowania obecnej firmy, gdzie ludzie wciąż wolą zadzwonić albo sami przyjść i odpowiedzieć/zapytać (i tych rzeczy dla odmiany jest sporo) niż pisać maile.
To się powoli zmienia (sharepoint…), niemniej to proces. W jednej z firm dla których pracowałem swego czasu, dla odmiany dzienny potok maili był ogromny, ale to wynikało z ogromnych potrzeb komunikacyjnych firmy, która miała swoje przedstawicielstwa w róznych miastach na terenie PL. (Swoją drogą najgorsze przyszło jak odkryłem dla nich Skype…)
Ja dostawałem około 10 dziennie. Zawsze tylko od jednej i tej samej osoby. I Zawsze sie ich obawiałem.
Michał - czy to ma oznaczać, że na mojego maila zatytułowanego “Irlandia” w ogóle nie odpiszesz?
Może zabrakło stosownego “label”, tak jak w przypadku Łukawieckiego, który na maile bez tego anonsu odpowiada po 3 tygodniach? :>
Adamie, juz sie poprawilem i odpisalem. Przepraszam za poslizg.