To naprawde dosc dziwne uczucie, kiedy ze wzgledu na problemy z komputerem, instalacja czy czymkolwiek innym zwiazanym z twoim pc czy telefonem musze kontaktowac sie z pomoca techniczna. Bo “to nie Twoja dzialka”. A juz najdziwniejsze jest uczucie, kiedy w kontakcie z pomoca techniczna zauwazam, ze rozwiazanie problemu jest zupelnie gdzies indziej niz dazy czlowiek po drugiej stronie kabla. Chyba sam za dlugo bylem w pomocy technicznej.
Nie wspomne oczywiscie o tym, ze ci goscie sa na innym kontynencie.
W sprawach zwiazanych z problemami z PC pomagaja mi inni (!?!), ale jak rozwiazac problem 2 spotkan odbywajacych sie rownoczesnie na roznych pietrach to juz jest tylko i wylacznie moja dzialka. A kalendarz zapchany do sierpnia. Wakacje? Jakie wakacje?
P.S. Postanowilem nie instalowac polskiej klawiatury na tablecie, bo klawisz Alt jest tuz obok Del. Co za idiota wymyslij taki uklad klawiatury?? A klawisz Windows … po prawej w gornym kacie! Brak slow. Brak polskich slow.

Troche zazdroszcze (problemu dwoch spotkan naraz). Serio!
Tak sobie popatrzylem wstecz i wyszlo mi, ze nigdy nie dzwonilem do zadnej pomocy technicznej. Serio!
Jutro mam wolne i chyba zadzwonie sobie do pracy aby sprawdzic chlopakow
Ogólnie ciekawe są kontakty z pomoca techniczną, kiedy człowiek wie coś więcej niż power on/off
Co gorsza, im wiÄ™cej podaje siÄ™ szczegółów, tym gorzej, bo wtedy w helpdesku włącza siÄ™ ochrona przed userem, co to za dużo widziaÅ‚, coÅ› mu siÄ™ o uszy obiÅ‚o i teraz tÅ‚umaczyć mu bÄ™dzie gorzej niż osÅ‚u, bo “ja wiem lepiej”…
Najgorsza rzecza jest dojsc do tego jak zaawansowanym uzytkownikiem komputera jest po drugiej stronie kabla. Ostatnio nawet myslalem nad tym zeby umiescic taki napis na swojej sciance w pracy:
“Problems are not stop signs, they are guidelines.”
Ostatnio mialem kontakt z pomoca Della. Strasznie sie zdenerwowalem, bo wiedzialem na pewno ze wifi w notku jest padniete, a oni mnie przegonili 3 razy przez te same procedury zanim wyslali zamiennik. Poczulem sie wtedy jak kompletny n00b