Strona główna Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji zaskoczyła mnie dość specyficznym poczuciem humoru czy też głupotą autora strony.
Jak można zobaczyć, pierwsza strona wita nas wyborem - polski albo angielski, gdzie wyróżnia się dodatkowo wersję tesktową, co jak zostało przetłumaczone na angielski - English version for disabled (WAI). Obie wersje "tekstowe", czy też dla inwalidów wyglądają tak samo. Czyżby dla ministerstwa wersja tekstowa to wersja dla inwalidów???
Oświećcie mnie proszę, bo nie wiem o co chodzi.


Taa…
Popularne zjawisko. Wszystkich niepełnosprawnych odesłać na stronę czysto tekstową. Jeden z mitów dostępności wg. Zeldmana.
“Przestarzałe rozwiązanie tekstowe nie pomaga nikomu. Co węcej, stworzenie i utrzymywanie stron tekstowych kosztuje więcej niż po prostu dodanie do witryny znaczników i atrybutów ułatwiajacych dostęp”.
Procz kategorii funny dodalbym very funny, z czystym sumieniem i nie patrzac na ewentualne represje ze strony ministerstwa stwierdzam iz naprawde ta strone konstruowal idiota.
Represje? Dorn wysle mnie do wojska?
” Jeden z mitów dostępności wg. Zeldmana”
A kiedy Zeldman tak nakazywal??
btw: nalezy sie cieszyc, ze zrobili choc taki uklon w strone niepelnosprawnych… jest wiele przykladow wsrod instytucji publicznych/firm, ktorych webmajstry powinni sadzic ziemniaki, nie projektowac :/
OK, chyba oświeciłem się sam. Za tajemniczą nazwą WAI czai się Web Accessibility Initiative. Ktoś o tym wiedział? Dlaczego w polskiej wersji nie jest napisane iż jest to wersja dla niepełnosprawnych?? Aha, najwyraźniej obcojęzyczni to są buraki i trzeba im tłumaczyć, że WAI to dla nich “disabled”. Czemu nie dało się tego zrobić poprawnie do końca??
Specyfikacja WAI dla ciekawskich: http://www.w3.org/WAI/
Poza tym, nie wiem czy zauważyliście wersja angielska jest znacznie uboższa w treść niż wersja polska.
> A kiedy Zeldman tak nakazywal??
“Projektowanie serwisów http://WWW. Standardy sieciowe.”, Rozdział 14, strona 313, podrozdział “Obalamy mity dostępności”, “Mit: wersja tekstowa zaspakaja wymagania równego lub równorzędnego dostępu”
Tworzenie wersji tekstowej jest zwyczajnie nieopłacalne.
Co kryje się za nazwą WAI to ja wiedziałem, ale możliwe, że tylko dlatego, że w tym, ostatnio zwłaszcza, siedzę
A co do tego, że to zrobili - przepisy UE nim nakazują stworzyć stronę zgodną ze standardami XHTML/CSS i spełniającą zalecenia WAI. Wszystkie polskie strony publiczne wkrótce mają być “dostępne”.
A co do webmasterów, którzy powinni sadzić ziemniaki. Zmienia się na lepsze. Jak to Maciej Łebkowski ostatnio mówił:
“Zapisałem się na listę usability@ jakiś czas temu. Wypowiadają się “ważni” ludzie z polskiego webdesignu. Ważni, czyli nie nbw, Riddle, ktos i Puck, którzy sobie skrobią wg standardów, ale ludzie zarządający projektami Pekao, Orange, Interii, etc.
To, co jest niepokojące - oni odkrywają standardy tak, jak my robiliśmy to rok temu (czy kiedy tam każdy z nas to robił). Jednak lepiej późno niż wcale.”